- Można, można... Oczywiście.- odparł nieco nieobecnym tonem. Jego myśli kłębiły się wokół osoby Yaenn i Jej historii. Dobrze wiedział, że w porównaniu z Nią, jego przeszłość była bajką. Oczywiście nie licząc pożaru, którego wspomnienie tak bardzo go prześladuje. Kto wie? Może gdy opowie komuś o nim poczuje się lepiej?
- Więc?- aksamitny głos wadery wyrwał go z głębokich przemyśleń. Nathan drgnął gwałtownie, a jego myśli były już całkiem "trzeźwe".
- Więc pochodzę z całkiem przyjemnej watahy, a właściwie pochodziłem. Mój dom padł ofiarą płomieni gdy miałem niespełna rok. Nie licząc tej tragedii to nie miałem na co narzekać. No może na brak rówieśników do zabawy. Ale teraz, gdy o tym myślę brak przyjaciół wydaje się sprawą tak błahą.- zaśmiał się kręcąc łbem. Jego wzrok utkwiony był w żywo płynącej wodzie, której szum miał bardzo kojące właściwości. Odetchnął głęboko, po czym kontynuował.- Potem włóczyłem się po świecie jedynie z kompasem za przewodnika, aż trafiłem na te tereny. Dalszy ciąg tej historii już znasz.- zakończył. Wstał i podszedł do wody. Pociągnął spory łyk i odwrócił się s powrotem do wadery.- Czasem zastanawiam się czy moja siostra i mama jeszcze żyją.- dodał.
- Nie szukałeś ich nigdy?- zdziwiła się.
- Nie.- odpowiedział spokojnie.- Masz może ochotę na spacer?- zaproponował zupełnie odbiegając od tematu. Mylił się myśląc, że opowieść o jego życiu poprawi nieco jego "wewnętrzny" nastrój. Jedyne co udało mu się wywalczyć, to powrót niemiłych wspomnień. Chciał jak najszybciej zakończyć temat przeszłości. Co było minęło. Nie warto tego rozpamiętywać.
Napotkał jedynie poważne spojrzenie bystrych, czekoladowych oczu wadery.
<Yaenn? Wybacz, że tak krótko>