środa, 28 stycznia 2015

Od Shōgaina C.D. Chaos

- Emocje? - uśmiechnąłem się szeroko, nieco może złośliwie. - Co cię napawa takimi emocjami, panienko? Ten wyścig, który właśnie odbyliśmy i który wygrałem czy... - tuż nad moją głową przeleciał fioletowy kryształ. Popatrzyłem z wyrzutem w stronę wadery, ale ona tylko się uśmiechnęła.
- Wygrałeś? Pff, chyba żartujesz! Wlokłeś się jak ślimak, grubasie! - wystawiła mi język.
- Oj, moja panno, chyba mówisz o sobie!
- Musiałeś mnie zagadywać, żeby utrzymać tempo, a i tak przegrałeś, panie mądry.
Nie wiem, czy się wkurzyłem, czy było to bardziej przyjacielskie zagranie, ale skoczyłem na wilczycę i przyszpiliłem ją do ziemi. Nasze pyski były bardzo blisko, niemalże stykaliśmy się nosami. Mierzyła mnie wzrokiem. Zdziwiłem się, bo coś ją bawiło. Żeby więc pokazać jej, że panuję nad sytuacją warknąłem przyjacielsko:
- Leżysz!
- Doprawdy? - na jej pysku zagościł szelmowski uśmiech i chwilę później o moją głowę z hukiem uderzyły szyszki, z pobliskiej sosny. Kiedy deszcz szyszek ustał otworzyłem oczy i zobaczyłem skaczącą na mnie chaos. Nie utrzymałem równowagi i tym razem to ja byłem na ziemi.
- I co powiesz, Shogain? - była z siebie niezwykle zadowolona.
- Niech ci będzie.
- Ha! Mówiłam!
Usłyszałem szelest i popatrzyłem w bok. Zobaczyłem wielkiego jelenia.
- Cicho!- syknąłem.Wyswobodziłem się z jej ucisku i łapą wskazałem w kierunku jelenia. - Co powiesz na taką zdobycz? - uśmiechnąłem się i zacząłem skradać się w kierunku jelenia.

<Chaos?>

Od Maemuki C.D. Browna

- Poważnie? Ale super! - kiedy gad rozwierał swoje duże szczęki, prawdopodobnie próbując się uśmiechnąć, podeszłam do Browna i stanęłam obok. Myślałam, że umknęło to uwadze smoka, ale chyba się myliłam. - A to kto, Brown? - w jednym susie do mnie doskoczył i owinął ogonem. Był bardzo silny jak na swoje rozmiary.
- Eee... Cieszę się, że mogę cię poznać, smoku, ale... nie... mogę... oddychać... - moje żebra były boleśnie ściśnięte, miałam tylko nadzieję, że ich nie połamie. I nie zrobił tego, bo kiedy tylko skończyłam swoją wypowiedź, pętla ze smoczego ciała odwinęła się i w mgnieniu oka spadłam na ziemię. - Ałć...- chyba mogłam się powstrzymać od jęku, bo smok natychmiast spochmurniał.
- Och... przepraszam. Nie chciałem zrobić ci krzywdy.
- Nic nie szkodzi. - uśmiechnęłam się lekko, wstając i otrzepując sierść. Oblicze przybysza momentalnie się rozjaśniło, a jego oczy zaczęły błyszczeć. Znów do mnie podszedł i zaczął bez słowa oglądać z każdej strony.
- Dlaczego tak się jej przyglądasz? - spytała Brown unosząc jedną brew.
- No bo.. Ona jest taka kolorowa i ma długą sierść. - teraz zwrócił się do mnie - Nie przeszkadza ci ona w polowaniu?
- Właściwie to... - nie lubiłam rozpowiadać każdemu o tym, że nie jem mięsa.
- Mae nie poluje, Melchior. - smok zwrócił głowę w jego stronę, jednak cały czas stojąc przy mnie.
- Mae? jak Maemuki?
- Tak. -odparłam uśmiechnięta, lecz gad nawet nie zaszczycił mnie spojrzeniem.
- Kwiecista? Piękne imię! Może dlatego jesteś taka kolorowa!
- Może. - popatrzyłam z rozbawieniem na smoka. Odskoczył ode mnie i od Browna i zaczął się nam przyglądać. Przekrzywił głowę mierząc nas wzrokiem.
- Jesteście uroczy.
- Słucham?! - Ciastek chyba się zakrztusił.
- Och, no słodko wyglądacie razem. Oboje tacy niezwykli... Dobrana z was para. Cieszę się, że mogę poznać tak wspaniałą parę.
- Ale... ale my nie jesteśmy razem. - zarumieniłam się jak burak.

< Brown? ;D Jak coś to jest już 11 opków :D>