- Oczywiście, że nie.- szepnął. Ostrożnym spojrzeniem obrzucił parę rosłych krasnoludów. Właśnie sprzeczali się o coś. Nie wiedział co było przedmiotem sporu i nie obchodziło go to zbytnio.- A więc prowadź.- zwrócił się ponownie do wadery.
Mrugnęła do niego porozumiewawczo i powoli, z brzuchem przy ziemi zniknęła w gęstwinie. Naśladując Ją również zniknął.
Sunęli tak przed siebie powoli, lecz miarowo, nie zatrzymywali się. Co jakiś czas Yaenn odwracała się za siebie, by upewnić się, że nikt nie podąża ich śladem. On tymczasem „skanował” teren używając zmysłu. Wsłuchiwał się w drgania ziemi, a gdy był już pewien, że są w bezpiecznej odległości od krasnoludów złapał Ją za ramię. Poczuł jak przez żyły wadery przebiega dreszcz zaskoczenia.
- Spokojnie.- powiedział z pełnym opanowaniem, jednak ton jego głosu był cichy.- Możemy iść normalnie. Nikogo nie ma w pobliżu.
- Jesteś pewien?- zapytała szeptem.
Jedynie skinął głową, co najwyraźniej Jej wystarczyło. Wyprostowała się i rozejrzała dookoła. On nasłuchiwał, na wypadek gdyby napastnicy zbliżyli się na tyle blisko by ich zauważyć, a co gorsza wyrządzić krzywdę.
- Już niedaleko.- rzuciła krótko i ruszyła biegiem. Dogonił ją.
~*~
- Chodź tutaj!- Yaenn wołała półgłosem do Nathana. Był kilka półek skalnych niżej od niej i stale doszukiwał się nowych impulsów w drganiu skał. Musieli bardziej uważać odkąd wyszli z lasu. Wtedy wyczuł grupkę nowych przeciwników zaledwie 500 metrów od nich. Było ich czterech, wszyscy uzbrojeni po zęby. Spojrzał na Nią, po czym wykonał kilka zgrabnych susów. Teraz znajdował się obok niej.
- Są blisko.- powiedział.- Musimy szybko znaleźć kryjówkę. W przeciwnym razie może zrobić się nieprzyjemnie.
- Patrz.- łapą wskazała na niewielki ubytek w skale. Prawdopodobnie było to wejście do pieczary.
Skinął głową. Kilka skoków i byli na miejscu. Prześliznęli się przez szczelinę. Ich oczom ukazała się jaskinia trochę większa niż Nate przypuszczał. Uśmiechnął się więc do siebie. I zeskoczył ze skałki niżej, by lepiej przyjrzeć się nowej lokacji. Było całkiem przytulnie. W sam raz.
- Co jeśli nas wytropią?- zapytała. Jej głos barwił lekki niepokój.
- Nie sądzę.- odparł w pełni spokoju.- Mówiłaś, że są zbyt niezgrabni by się tu dostać.
- Nie można jednak tego wykluczyć.- wadera również zeskoczyła ze skałki i podeszła do basiora.- Jeśli się tu dostaną to wąskie przejście na pewno nie będzie stanowić dla nich problemu.- wskazała na szczelinę, przez którą do jaskini wpływały ostatnie promienie zachodzącego słońca.
- Zaufaj mi, Yaenn.- rzucił i uderzył łapą w ziemię chyba najmocniej jak umiał. Dobiegł do nich dźwięk pękających kamieni. Trzaskiem spadały uderzając przy okazji w najróżniejsze przeszkody. Usłyszeli również kilka krasno ludzkich przekleństw.- Po prostu mi zaufaj.
Uderzywszy w ziemię wilk sprawił, że jedyna droga, którą można byłoby dostać się do ich kryjówki, została zniszczona.
- A jak masz zamiar się stąd wydostać?- zapytała, jakby trochę rozgniewana.
- Mówiłem, zaufaj mi.- uśmiechnął się doń tajemniczo.- Nie wiem, jak Ty, ale ja chcę się tu trochę rozejrzeć.
- To tylko jedno pomieszczenie. Raczej nie ma tu nic ciekawego.- mruknął obracając się wokół własnej osi.
- Tylko dla niewprawnego oka.- rzucił niewinnym tonem i uśmiechnął się figlarnie. Zarejestrował jedynie obrażone oblicze wadery zanim zniknął w otworzonym przez siebie przejściu.
Szedł teraz wąskim tunelem. Podziwiał błękitne kryształy, które rozświetlały ciemności i wskazywały drogę. Uwielbiał ten kolor, dlatego na pamiątkę ułamał fragment błyszczącego kryształu i schował.
Ścieżka kończyła się wpadając do wielkiej sali wykutej w ścianie. „Wiedziałem, że coś tu będzie”- pomyślał. Jej wysoki strop rozświetlały te same kryształy co w tunelu, tyle że te tutaj były zdecydowanie większe i jaśniejsze. W centrum pomieszczenia stało podwyższenie, a na nim księga. Bardzo stara księga. Postanowił podejść bliżej. Zorientował się, że podwyższenie otacza krąg. Zdobiły go setki, a nawet tysiące niewielkich run, które widział już kiedyś i które potrafił odczytać. Jednak tekst zapisany w kręgu był bardzo zawiły. Musiałby siedzieć tu całymi godzinami, by zrozumieć o co chodzi. Jego niezwykła ciekawość nie pozwalała mu zostawić tego miejsca.
- „Kto zazna wiedzy, ten zazna smutku”- zacytował słowa siostry na głos.- Yaenn… Powinna to zobaczyć.
<Yaenn?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz