Spacerował powoli, rozglądając się uważnie. Zapewne po to, aby i z daleka wypatrzeć poruszające się kształty. Wtedy zauważył coś, być może nie niepokojącego, jednak na pewno godnego Jego uwagi. Podszedł nieco bliżej, aby się przyjrzeć. W kruchej posturze, dosyć mocno wychudzonej od razu rozpoznał waderę, która dołączyła tego samego dnia, co On do Calme Loup. Corrin, ot, wydawać by się mogło, że zwykła wadera, z ciętym językiem, która to unika konwersacji. Nie była Gustave'owi obojętna. Nie dlatego, że mu się spodobała, a raczej dlatego, że jako członkini watahy nie może zostać od razu skreślona przez Alphę. Podszedł bliżej, na tyle, aby ta mogła Go bez problemu zauważyć i uśmiechając się wręcz ledwo dostrzegalnie, ukłonił się szarmancko, tak, jak kiedyś to nauczył Go ojciec.
- Czyżby Panienka również wybrała się na poranny spacer? - zapytał kulturalnie, nie chcąc Jej niczym urazić. W głębi duszy jednak czuł, że znajomość z Nią może okazać się bardzo trudna. Z wcześniejszych prób porozumienia się z Nią prawie nic nie wyszło, dlaczego więc i teraz ma odpowiedzieć na Jego pytanie.
<Corrin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz