środa, 31 grudnia 2014

Od Gustave'a

Nadszedł pierwszy dzień za Jego panowania. Nieco chłodny poranek nie zraził Go jednak do wyjścia na obchód. W końcu bowiem, jako Alpha ma taki obowiązek. Nie może pozwolić, aby na te piękne tereny wtargnął ktoś, kto nie powinien się tutaj znaleźć. Tak, czy inaczej wyszedł ze swojej jaskini, dużej, aby bez większego problemu mogła pomieścić Jego większe, niż gatunkowa informacja na to wskazuje, cielsko, zaciągając się tym samym świeżym, rześkim powietrzem. Nozdrza miał co prawda wyjątkowo delikatne, jak na basiora, jednak z drugiej strony powietrze nie było na tyle oziębione, aby nie móc Go wdychać.
Spacerował powoli, rozglądając się uważnie. Zapewne po to, aby i z daleka wypatrzeć poruszające się kształty. Wtedy zauważył coś, być może nie niepokojącego, jednak na pewno godnego Jego uwagi. Podszedł nieco bliżej, aby się przyjrzeć. W kruchej posturze, dosyć mocno wychudzonej od razu rozpoznał waderę, która dołączyła tego samego dnia, co On do Calme Loup. Corrin, ot, wydawać by się mogło, że zwykła wadera, z ciętym językiem, która to unika konwersacji. Nie była Gustave'owi obojętna. Nie dlatego, że mu się spodobała, a raczej dlatego, że jako członkini watahy nie może zostać od razu skreślona przez Alphę. Podszedł bliżej, na tyle, aby ta mogła Go bez problemu zauważyć i uśmiechając się wręcz ledwo dostrzegalnie, ukłonił się szarmancko, tak, jak kiedyś to nauczył Go ojciec.
- Czyżby Panienka również wybrała się na poranny spacer? - zapytał kulturalnie, nie chcąc Jej niczym urazić. W głębi duszy jednak czuł, że znajomość z Nią może okazać się bardzo trudna. Z wcześniejszych prób porozumienia się z Nią prawie nic nie wyszło, dlaczego więc i teraz ma odpowiedzieć na Jego pytanie.

<Corrin?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz