wtorek, 6 stycznia 2015

Od Inés CD. Ed'a

Poniekąd krótka podróż po posiłek mnie samej wydawała się niekończąca. Wszystko przez moją małomówność i strach przed rozmową. Trwająca cisza dla mnie była niczym nadzwyczajnym, jednak jak mniemam, dla basiora było to dość niezręczne i męczące.
Kiedy wreszcie przed nami pojawiło się całkiem pokaźne stadko jeleni, oczywiste zdawało mi się, że nie będę pragnęła pójść na łatwiznę i zapolować na jakieś chore chucherko, a raczej coś bardziej dorodnego. Od razu w oczy rzucił mi się umięśniony, wielki rogacz, przywódca ów stada jak mniemam.
W końcu, po chwili bezruchu i ciszy, ze strony basiora padło szybkie pytanie dotyczące zdobyczy. Wybór trafił na mnie. Bez chwili zwątpienia jednocześnie prawą, przednią łapą oraz czubkiem nosa wskazałam na wcześniej upatrzonego jelenia.
- Ten. – rzekłam krótko, lecz treściwie. Na twarzy Ed’a pojawił się dziwny wyraz twarzy, przypominający z lekka zdziwienie. Musiało to być dla niego totalne zaskoczenie. W końcu z jakiegoś powodu z jego pyska zszedł ten ciągle niezmieniający się uśmiech. – Co? Strach cie obleciał? – na mojej twarzy pojawił się pierwszy do tej pory, ironiczny uśmiech, co zaowocowało nagłą poprawą humoru u basiora.

<Ed? wybacz, za długość :c>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz