Przez chwilę podziwiałem widok, ukryty w zaroślach, aż postanowiłem podejść bliżej wodopoju. W tym samym czasie zdołałem zauważyć, iż nie jestem sam, gdyż za wysoką trzciną stała młoda wadera. Nie obeszło mnie to i szedłem dalej w stronę wody. Musiała mnie dostrzec, bo już po chwili usłyszałem:
- Pomóc w czymś?
- Tak myślałem, że zapytasz – powiedziałem czarującym tonem, na co ta prychnęła – Więc jak mniemam, należysz do tutejszej watahy?
- Owszem – w jej głosie można było wyczuć lekką nieśmiałość i obojętność.
- Opowiedz mi trochę o niej – na moją prośbę odpowiedziała kiwnięciem głowy i ruszyła, dając mi znak, abym szedł za nią.
Wadera opisywała wszystkie miejsca, które aktualnie mijaliśmy. Zdawało się jakby dokładnie znała każdy, pojedynczy kamień na naszej drodze. Z początku myślałem, że jest mało rozmowna, lecz kiedy niemal jak poetka mówiła o otaczających nas terenach, czułem, że nawet gdybym zamknął oczy, dzięki jej opowieściom mógłbym w wyobraźni widzieć wszystko co było wokół mnie.
Pochłonięty słuchaniem, nawet nie zauważyłem, kiedy zebrały się nad nami ciemne chmury i zaczęło padać. Jako dobrze wychowany przez życie wilk, nie mogłem pozwolić, aby moja towarzyszka chroniła się przed kroplami deszczu na własną rękę. W myślach wypowiedziałem zaklęcie i rozwinąłem skrzydła, osłaniając nimi waderę.
<Inés?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz