niedziela, 11 stycznia 2015

Od Ally C.D. Noah

- Gratuluje Ally – zgubiłaś się! … I jeszcze musiało być to „takie” miejsce… Ech. Byle się stąd wydostać. – pomrukiwałam sama do siebie pod nosem
Szłam jedną ze ścieżek rozglądając się. Wokół panowała głucha cisza. Nie słyszałam nic więcej prócz własnych kroków i pomrukiwań. W pewnym momencie coś przerwało cisze. Nastawiłam uszu. Ktoś podążał za mną. Wsłuchałam się. Nagle usłyszałam cichutki trzask gałęzi… Cichy, ale dla mnie słyszalny. Miałam już podnieść łeb w stronę trzasku, gdy nagle przed sobą zauważyłam dwa żółto-niebieskie ślepia. Przestraszona, odskoczyłam SA siebie. Na moje nieszczęście – wpadłam do jeziora za mną. Tajemniczy basior – jak się okazało – szybko zeskoczył z drzewa, po czym podbiegł do brzegu jeziora.
- Hej, wszystko OK? – zapytał po czym podał mi łapę
Spojrzałam na niego po czym wykorzystałam okazję. Złapałam jego łapę i wciągnęłam go do wody. Gdy wypłynął spod tafli wody ja już czekałam z mieczem obok. Wilk popatrzył na mnie z oklapniętymi uszami. Schowałam miecz, i uśmiechnęłam się. Niespodziewanie, podtopiłam go tylnymi łapami. Zaczęłam delikatnie chichotać. Lecz pomimo upływającego czasu nadal się nie wynurzał. Delikatnie się nachyliłam, odgarniając łapami wszelkie roślinności by go odszukać – gdy nagle wilk z szeroki uśmiechem skoczył na mnie. Zaczęła się seria, podtopień, skoków oraz niewinnych wodnych ataków. Obydwoje świetnie się przy tym bawiąc. Po dłuższym czasie wyszłam na ląd. Otrzepałam sierść z wody, po czy zdjęłam płachtę i powiesiłam ją na jednej z gałęzi aby delikatnie wyschła. Podeszłam ponownie nad brzeg jeziorka. Położyłam się kładąc łeb na łapy. Spojrzałam na tafle wody i moje odbicie. Basior podpłynął do mnie. Spojrzałam na niego.

Noah?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz