sobota, 24 stycznia 2015

Od Harrison

Szłam przez las wielkich drzew, pogwizdując sobie wesoło i raźno stawiając kroki. Dzień był taki piękny, słońce tak pięknie grały na pniach ogromnych drzew! Rozglądałam się za jakimś sympatycznym zwierzęciem, z którym mogłabym pogadać. Odrobinę nudziła mi się już samotność, więc ucieszyłabym się ze zwykłej myszy!
Kroczyłam wyraźnie oznaczoną ścieżką, wydeptaną przez dziesiątki łap. Ptaki śpiewały, coś buszowało w trawie, ale panował ogólny spokój. Bardzo podobało mi się to miejsce, ale po chwili stwierdziłam, że nie pogardziłabym jakąś otwartą przestrzenią. Rozmyślałam o tym, gdzie kończy się las, oraz o zapachu wielu wilków, przechodzących tędy. Nagle jednak moje rozmyślania zostały przerwane przez... Trzask. I jeszcze jeden! Zamarłam w bezruchu, oczekując ataku, który nie nastąpił. Zamiast niego przede mną stanął... Piękny jeleń.
- Oh! Witaj! - podbiegłam do niego. - Jestem Harris. Nie zrobię ci krzywdy, naprawdę.
Jeleń popatrzył na mnie, po czym westchnął.
- Kolejny wilk tego dnia! Jesteś druga, wiesz? Ten pierwszy był biały i jakiś taki... Dziecięcy - odparł.
Nastawiłam uszu z zainteresowaniem.
- Naprawdę? Jak to "dziecięcy"? - zapytałam, siadając.
- No... Szczeniak. Tak, to był szczeniak! - gorliwie pokiwał łbem. - Cały mokry, sam i chyba przeziębiony.
Przeziębiony? Sam? Mokry? Myśli przewijały mi się przez głowę, gdy upewniałam się, że dobrze zrozumiałam.
- Dziękuję za pomoc. Zaprowadzisz mnie do niego? Tylko poczekaj... - przymknęłam oczy, i wyczułam roślinę, która mogłaby pomóc w przeziębieniu. - Świetnie! To po drodze! Ruszajmy!
Zwierz skinął łbem, po czym odwrócił się i poprowadził mnie ścieżką.
***
Gdy nazrywałam już odpowiednie rośliny i mój kumpel jeleń zaprowadził mnie do miejsca, gdzie ostatnio widział szczeniaka, podziękowałam mu za pomoc, pożegnałam się i ruszyłam na poszukiwania.
Posłałam przed siebie myśli i niemal natychmiast wyczułam świadomość malucha. Poszłam w stronę jego kryjówki, a gdy tylko się zbliżyłam, zobaczyłam malutkiego szczeniaka, wciskającego się głębiej.
- Spokojnie, maleńki. Nie zrobię ci krzywdy. Chcę ci pomóc, wiesz? - powiedziałam cicho, uspakajającym głosem. - Jestem Harris, a ty?

                                                                      <Sad?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz