piątek, 9 stycznia 2015

Od Nathana C.D Yaenn

Uniósł głowę ponad taflę wody.
- Nieopodal na polanie widziałem stado łań.- powiedział z lekkim uśmiechem.- Również chętnie przekąsiłbym conieco. Nie obrazisz się jeśli będę Ci towarzyszyć?- zapytał, a jego uśmiech stał się bardziej figlarny.
- Nie.- rzuciła krótko.- A więc prowadź.
Ruszyli w drogę. Jak zwykle wędrowali w ciszy. Od czasu do czasu dzielili się komentarzami na temat (mocno przerysowanego jego zdaniem) uroku wiosennej pory. Tymczasem wiosenny krajobraz całkiem mu zbrzydł pod wpływem tych wszystkich fałszywych określeń. Miał zwyczajnie dość wiosny.
Jednocześnie miał dość tego chole*nego skrępowania i wzajemnej nieśmiałości. Nie rozumiał tej swoistego rodzaju blokady, która coraz bardziej go denerwowała. Chciał wreszcie porozmawiać z Yaenn na jakiś poważny temat. Pragnął rozmawiać z Nią tak, jak przed laty z Joyce. Miał ochotę wypowiedzieć się na jakiś temat, zadawać pytania i sam udzielać odpowiedzi. Coraz częściej dochodził do wniosku, że zwyczajnie nie potrafi już rozmawiać. A przynajmniej nie z waderami...
Niespodziewanie stanął w miejscu. Spostrzegł przed sobą stado łań, które było ich celem.
- Yaenn- szepnął by nie zdradzić ich obecności.- Patrz.
Wadera skierowała wzrok w stronę zwierząt. Zajęli się opracowywaniem planu ataku. Był prosty, ale skuteczny. W sam raz. Zajęli pozycje i cicho skradali się do wypatrzonej sztuki.
***
Polowanie było udane. Bez większych problemów udało im się "złowić" zdobycz. Teraz posilali się w milczeniu.
Po zakończonym posiłku udali się nad rzekę by obmyć zabrudzone futro.
- Yaenn.- Nathan przerwał ciszę wbijając wzrok w płynącą wodę. Siedzieli teraz w cieniu ogromnego drzewa, wylegując się beztrosko.- Mogę Cię o coś spytać?
- A co masz na myśli mówiąc "coś"?- odparła pytaniem. Ona również patrzyła na spokojnie płynącą rzekę, zagłębiając brąz swych oczu w błękitną toń.
- To jak trafiłaś do tej watahy.- wyjaśnił. Niespodziewanie nabrał wrażenia, że wadera wcale nie chce o tym mówić. Jednak pytanie zostało już zadane. Teraz Nate może tylko karcić się w myślach za swoje wścibskie zachowanie. Nie powinien pytać, to jej osobista sprawa.
Yaenn spuściła wzrok na swoje łapy. Na jej pyszczku zawitał dyskretny wyraz smutku.
- Wybacz mi moją ciekawość. Nie powinienem był pytać, to Twoja sprawa.- przeprosił. W jego oczach błyszczała skrucha.

<Yaenn?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz