poniedziałek, 5 stycznia 2015

Od Olivera C.D Maddox

- Szczęścia - parsknął, odruchem odpowiadając tak jak zawsze na tego typu pytania - Ale szczęście jako gatunek wartości niemal wymarłych, wymaga wiele pracy oraz zaangażowania, przez co ciągle mi umyka zostawiając jedynie swój ślad w postaci przemijających uśmiechów i krótkich chwil beztroski, którymi muszę się zadowolić. Dlatego na dzisiaj chyba sobie tych poszukiwań odpuszczę. Zamiast tego, powiem ci, że od rana rozglądam się za miejscem które zwą Cave.
Wilczyca zastrzygła uszami spoglądając na niego jak na szaleńca. Usiadła wciąż nie spuszczając z niego wzroku, jakby szukała jakiś niepokojących sygnałów z jego strony. Basior jednak wydawał się w miarę o zdrowych zmysłach, a w jego oczach błyskały iskierki niezachwianej pewności siebie. Wiedział na co się pisze i nie zamierzał mimo to rezygnować. Albo głupi, albo skończy jako stary dziwak.
- Um - bąknęła w końcu niepewna czy powinna zdradzać porywczemu poszukiwaczowi lokalizację Cave'a - Znajduje się w górach - odparła w końcu starannie dobierając słowa.
O dziwo wilk nie speszył się jej pełną rezerwy wypowiedzią i wciąż pełen entuzjazmu spojrzał na nią z nadzieją prosząc o dokładniejsze koordynaty.
- To niebezpieczne - zauważyła, uciekając wzrokiem w bok.
- Wiem o tym - uniósł do góry jedną brew - Ale jestem przygotowany na wszystko - wskazał na pokaźny plecak przyczepiony mocno do jego grzbietu - Chcę temu wyzwaniu sprostać. Wiele się nasłuchałem o tym miejscu nie tylko tu w watasze. Pogłoski o Cave'ie krążą po całkiem sporej części kontynentu. Spotkałem nawet wilka, któremu podobno udało się przedostać do drugiego wyjścia , ale jego relacje nie były zbyt wiarygodne, więc w sumie nic nie wiadomo. Równie dobrze może to być po prostu opuszczone, ponure miejsce w którym nic nie ma a wszelkie zagrożenie już dawno przeminęło.
- A równie dobrze może być pełne pułapek, ślepych korytarzy i kto wie czego jeszcze - wilczyca zdecydowanie nie podzielała pozytywnego nastawienia basiora - Nie rozumiem czemu chcesz tak ryzykować.
- Bo się nudzę w życiu - puścił do niej oczko - A tak serio to po prostu bardzo mnie to zaintrygowało i chcę zbadać to miejsce. Nie wierzę, że jest tak bardzo niebezpieczne, żeby nie dało się go opuścić. Wszystko da się zrobić, trzeba mieć tylko odpowiednie podejście.
- Zginiesz tam - rzuciła sucho Maddox, spoglądając na wilka ponuro - Nie pokażę ci gdzie to jest. Nie mam zamiaru być odpowiedzialna za twoją śmierć.
Oliver zmarszczył brwi i pośpiesznie zaczął grzebać w plecaku. Po chwili przeszukiwania wszelakich kieszonek i kieszeni wyciągnął mapę. W większość była pozapisywana w notatkach i drobnych przypiskach, dało się jednak zauważyć, że przedstawia tereny Calme Loup i to dosyć szczegółowo pozaznaczane. Jedynie w jednym jej rogu było czysto. Wilczyca od razu poznała, że to właśnie w tych rejonach znajdował się Cave. Nie dała po sobie tego zobaczyć i tylko obserwowała dalsze poczynania basiora. Wilk z namaszczeniem analizował mapę, określił swoje obecne położenie po czym westchnął głośno.
- Nie możesz mi nawet powiedzieć czy Cave znajduje się w tym miejscu, które mam na mapie puste? - popatrzył na nią nieco już zrezygnowany.
- Wiesz chyba jak będzie brzmieć odpowiedź - przekręciła lekko głowę.
Przytaknął i wcisnął mapę z powrotem do plecaka. Zasępiony usiadł naprzeciwko Maddox, wbijając wzrok w swoje łapy. Przygarbił się, stracił ze swojej radości ducha. Jego ówcześnie błyszczące oczy, przygasły. Z młodego silnego wilka nagle zaczął przypominać zbite szczenię.
Wilczyca poczuła jak kiełkuje w niej całkiem niesłuszne poczucie winy. Zdusiła je tłumacząc sobie, że wilk by zginął w tamtym miejscu, wciąż jednak nieprzyjemnie ściskało ją w gardle. Nie może przecież pozwolić, żeby ktokolwiek bezsensownie narażał się na śmierć. Ale.. może rzeczywiście jest tam całkiem bezpiecznie? Może całe zagrożenie dawno minęło? Może nie powinna się tak opierać?
Przełknęła ślinę, pełna wahania. Co robić? Oliver jest dorosły, na pewno wie jak o siebie zadbać. Po za tym ma taką silną aurę. Nic mu się stanie, przecież, prawda?
Czując jak ostatnia linia jej oporu roztrzaskuje się westchnęła cichutko. Spojrzała na siedzącego basiora i stanęła gwałtownie, Wilk uniósł zaskoczony głowę, w jego oczach błysnęło.
- Nie odpowiadam za twoją śmierć - zaznaczyła tylko wilczyca ruszając przed siebie. Basior nie chciał pokazać po sobie, że się cieszy, ale całą swoją postawą pokazywał entuzjazm jaki w nim buzował. Dzielnie dotrzymywał kroku gniewnie stawiającej łapy Maddox starając się zapamiętać jak najwięcej szczegółów drogi, którą pokonują. Nie mógł się doczekać zbliżającej się przygody.
Do Cave'a dotarli dopiero wieczorem. Omijając kolejne rzeki lawy i wystające ostre skały podeszli w pod potężne wrota. Oliver zafascynowany oglądał je dokładnie analizując każdy szczegół konstrukcji. Maddox tymczasem zastanawiała się ile czasu zajmie jej droga powrotna oraz czy może nie powinna jednak odwieść Olivera od tego pomysłu. Gdy już miała powiedzieć mu o głupocie tego przedsięwzięcia basior nagle zakrzyknął. Wilczyca nastroszyła się i w kilka chwil znalazła się obok krzykacza.
- Co się stało? - spytała troskliwie.
Basior drgnął i odwrócił się do niej.
- A um masz na myśli ten krzyk? - uśmiechnął się krzywo - Kamień mi spadł na łapę, gdy badałem wejście. Nic takiego. Ale za to znalazłem przycisk, który przypuszczalnie otworzy wrota - rzekł z entuzjazmem pokazując ozdobny, ukryty przełącznik.
- Właśnie Oliver - wadera chciała już zaczął wykład, gdy nagle kilka kamieni obsunęło się prosto na nią. Próbując wykonać unik skoczyła w bok wpadając na basiora. Wilk wytrącony z równowagi oparł się ciężko na przycisku tym samym go aktywując. Gdy potężne wrota rozstąpiły się obydwa wilki wciąż walczące o utrzymanie się na nogach z rumorem poleciały do wnętrza Cave'a. Zanim zdążyły się pozbierać skrzydła wrót zatrzasnęły się, zamykając im drogę powrotu.
Oliver zebrał się z ziemi i pomógł wstać zszokowanej waderze.
- Wydaje mi się - zaczął ponuro - że będziemy musieli razem przejść przez Cave.

<Maddox? ;3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz