- Szczęścia - parsknął, odruchem odpowiadając tak jak zawsze na tego
typu pytania - Ale szczęście jako gatunek wartości niemal wymarłych,
wymaga wiele pracy oraz zaangażowania, przez co ciągle mi umyka
zostawiając jedynie swój ślad w postaci przemijających uśmiechów i
krótkich chwil beztroski, którymi muszę się zadowolić. Dlatego na
dzisiaj chyba sobie tych poszukiwań odpuszczę. Zamiast tego, powiem ci,
że od rana rozglądam się za miejscem które zwą Cave.
Wilczyca zastrzygła uszami spoglądając na niego jak na szaleńca. Usiadła
wciąż nie spuszczając z niego wzroku, jakby szukała jakiś niepokojących
sygnałów z jego strony. Basior jednak wydawał się w miarę o zdrowych
zmysłach, a w jego oczach błyskały iskierki niezachwianej pewności
siebie. Wiedział na co się pisze i nie zamierzał mimo to rezygnować.
Albo głupi, albo skończy jako stary dziwak.
- Um - bąknęła w końcu niepewna czy powinna zdradzać porywczemu
poszukiwaczowi lokalizację Cave'a - Znajduje się w górach - odparła w
końcu starannie dobierając słowa.
O dziwo wilk nie speszył się jej pełną rezerwy wypowiedzią i wciąż pełen
entuzjazmu spojrzał na nią z nadzieją prosząc o dokładniejsze
koordynaty.
- To niebezpieczne - zauważyła, uciekając wzrokiem w bok.
- Wiem o tym - uniósł do góry jedną brew - Ale jestem przygotowany na
wszystko - wskazał na pokaźny plecak przyczepiony mocno do jego grzbietu
- Chcę temu wyzwaniu sprostać. Wiele się nasłuchałem o tym miejscu nie
tylko tu w watasze. Pogłoski o Cave'ie krążą po całkiem sporej części
kontynentu. Spotkałem nawet wilka, któremu podobno udało się przedostać
do drugiego wyjścia , ale jego relacje nie były zbyt wiarygodne, więc w
sumie nic nie wiadomo. Równie dobrze może to być po prostu opuszczone,
ponure miejsce w którym nic nie ma a wszelkie zagrożenie już dawno
przeminęło.
- A równie dobrze może być pełne pułapek, ślepych korytarzy i kto wie
czego jeszcze - wilczyca zdecydowanie nie podzielała pozytywnego
nastawienia basiora - Nie rozumiem czemu chcesz tak ryzykować.
- Bo się nudzę w życiu - puścił do niej oczko - A tak serio to po prostu
bardzo mnie to zaintrygowało i chcę zbadać to miejsce. Nie wierzę, że
jest tak bardzo niebezpieczne, żeby nie dało się go opuścić. Wszystko da
się zrobić, trzeba mieć tylko odpowiednie podejście.
- Zginiesz tam - rzuciła sucho Maddox, spoglądając na wilka ponuro - Nie
pokażę ci gdzie to jest. Nie mam zamiaru być odpowiedzialna za twoją
śmierć.
Oliver zmarszczył brwi i pośpiesznie zaczął grzebać w plecaku. Po chwili
przeszukiwania wszelakich kieszonek i kieszeni wyciągnął mapę. W
większość była pozapisywana w notatkach i drobnych przypiskach, dało się
jednak zauważyć, że przedstawia tereny Calme Loup i to dosyć
szczegółowo pozaznaczane. Jedynie w jednym jej rogu było czysto.
Wilczyca od razu poznała, że to właśnie w tych rejonach znajdował się
Cave. Nie dała po sobie tego zobaczyć i tylko obserwowała dalsze
poczynania basiora. Wilk z namaszczeniem analizował mapę, określił swoje
obecne położenie po czym westchnął głośno.
- Nie możesz mi nawet powiedzieć czy Cave znajduje się w tym miejscu,
które mam na mapie puste? - popatrzył na nią nieco już zrezygnowany.
- Wiesz chyba jak będzie brzmieć odpowiedź - przekręciła lekko głowę.
Przytaknął i wcisnął mapę z powrotem do plecaka. Zasępiony usiadł
naprzeciwko Maddox, wbijając wzrok w swoje łapy. Przygarbił się, stracił
ze swojej radości ducha. Jego ówcześnie błyszczące oczy, przygasły. Z
młodego silnego wilka nagle zaczął przypominać zbite szczenię.
Wilczyca poczuła jak kiełkuje w niej całkiem niesłuszne poczucie winy.
Zdusiła je tłumacząc sobie, że wilk by zginął w tamtym miejscu, wciąż
jednak nieprzyjemnie ściskało ją w gardle. Nie może przecież pozwolić,
żeby ktokolwiek bezsensownie narażał się na śmierć. Ale.. może
rzeczywiście jest tam całkiem bezpiecznie? Może całe zagrożenie dawno
minęło? Może nie powinna się tak opierać?
Przełknęła ślinę, pełna wahania. Co robić? Oliver jest dorosły, na pewno
wie jak o siebie zadbać. Po za tym ma taką silną aurę. Nic mu się
stanie, przecież, prawda?
Czując jak ostatnia linia jej oporu roztrzaskuje się westchnęła
cichutko. Spojrzała na siedzącego basiora i stanęła gwałtownie, Wilk
uniósł zaskoczony głowę, w jego oczach błysnęło.
- Nie odpowiadam za twoją śmierć - zaznaczyła tylko wilczyca ruszając
przed siebie. Basior nie chciał pokazać po sobie, że się cieszy, ale
całą swoją postawą pokazywał entuzjazm jaki w nim buzował. Dzielnie
dotrzymywał kroku gniewnie stawiającej łapy Maddox starając się
zapamiętać jak najwięcej szczegółów drogi, którą pokonują. Nie mógł się
doczekać zbliżającej się przygody.
Do Cave'a dotarli dopiero wieczorem. Omijając kolejne rzeki lawy i
wystające ostre skały podeszli w pod potężne wrota. Oliver zafascynowany
oglądał je dokładnie analizując każdy szczegół konstrukcji. Maddox
tymczasem zastanawiała się ile czasu zajmie jej droga powrotna oraz czy
może nie powinna jednak odwieść Olivera od tego pomysłu. Gdy już miała
powiedzieć mu o głupocie tego przedsięwzięcia basior nagle zakrzyknął.
Wilczyca nastroszyła się i w kilka chwil znalazła się obok krzykacza.
- Co się stało? - spytała troskliwie.
Basior drgnął i odwrócił się do niej.
- A um masz na myśli ten krzyk? - uśmiechnął się krzywo - Kamień mi
spadł na łapę, gdy badałem wejście. Nic takiego. Ale za to znalazłem
przycisk, który przypuszczalnie otworzy wrota - rzekł z entuzjazmem
pokazując ozdobny, ukryty przełącznik.
- Właśnie Oliver - wadera chciała już zaczął wykład, gdy nagle kilka
kamieni obsunęło się prosto na nią. Próbując wykonać unik skoczyła w bok
wpadając na basiora. Wilk wytrącony z równowagi oparł się ciężko na
przycisku tym samym go aktywując. Gdy potężne wrota rozstąpiły się
obydwa wilki wciąż walczące o utrzymanie się na nogach z rumorem
poleciały do wnętrza Cave'a. Zanim zdążyły się pozbierać skrzydła wrót
zatrzasnęły się, zamykając im drogę powrotu.
Oliver zebrał się z ziemi i pomógł wstać zszokowanej waderze.
- Wydaje mi się - zaczął ponuro - że będziemy musieli razem przejść przez Cave.
<Maddox? ;3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz