- Tak więc...Oliver? - basior machnął głową na znak, iż wadera jednak zapamiętała jego imię
- Oliver. Chcesz wiedzieć, co przywiało mnie w tą, niezbyt przyjazną dla mojej osoby krainę. Nie okłamując Cię, stwierdzę, iż sama chiałabym wiedzieć, dlaczego tu jestem. - odpowiedziała uśmiechając się i jednocześnie spijając teraz już tylko napar, który podsunął jej wilk pod nos. Miał on słodkawy, zbliżony do rozpuszczonego karmelu smak, jednak czuć było tam nuty pewnego rodzaju, obcych waderze ziół. Wilk skrzywił się, widocznie nie dowierzając historii wadery.
- Mówiąc, "co przywiało cię w te, obecnie, niegościnne strony", masz zapewne na myśli to, iż gdzieś tutaj p r z y n a j m n i e j się zatrzymałeś, co z kolei prowadzi do tego, iż znasz te tereny bardziej, niż ja. - powiedziała odrywając wzrok od swoich łap, a przerzucając go na basiora, który tymczasem pakował do torby resztki ziół leżące wokoło koca, na którym wadera spoczęła.
- Owszem. Zatrzymałem się, ale na dłużej. Konkretniej, przebywasz teraz na terenach watahy, jeszcze bardziej szczegółowo, nazywa się ona Calme Loup. - powiedział, trochę niewyraźnie, gdyż w pysku trzymał sporego liścia, nieznanego wilczycy pochodzenia.
- Calme Loup, powiadasz. Mam to wymawiać "Kalme Lup", czy raczej "Kalme Loup". - powiedziała wadera, literując ostatnie słowo, dzięki czemu zabrzmiało ono bardziej donośnie. Basior uśmiechnął się, jednakże po chwili jego uśmiech przerodził się w cichy śmiech, z czasem zdający się być coraz głośniejszy.
- Co cię tak bawi? - zapytała, prychając, podnosząc głowę i spoglądając bacznie na basiora, który nadal dławił się śmiechem.
- Nikt mnie...po prostu o to...nie pytał. - powiedział basior, próbując zachować dawną uwagę. Gwyneth odwróciła się, spoglądając w pokrytą mchem ścianę jaskini, gdzie nie gdzie pokrytą wodą.
- Eeej, no nie obrażaj się...-powiedział basior starając się zachować poważny wyraz twarzy, jednakże na jego pysku ciągle malował się pewny rozbawienia uśmiech.
- Dlaczego mam się nie obrażać na kogoś, kto zupełnie mnie nie szanuje? - wadera prychnęła, mówiąc, jak by to, co przed chwilą powiedziała, było zupełnie oczywiste.
Oliver? Brak weny. xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz