piątek, 2 stycznia 2015

Od Browna C.D Maemuki

Cóż, życie jest dość ciekawe w drodze. Można zobaczyć tyle ciekawych miejsc... Jednak odkąd Mia i Rou poszli swoją drogą, zrobiło się dziwnie... Jakoś tak nudno. Czułem się samotny, a co! Pomimo tej samotności nie dało się przegapić piękna wiosny. Ptaki śpiewały, uradowane końcem głodu. Zające przemykały mi przed nosem, jednak ich nie łapałem, o ile nie byłem naprawdę głodny. Jedynym, co nie dawało mi spokoju, były roztopy: gdzieniegdzie leżał jeszcze śnieg, a jeśli była to gałąź istniało ryzyko, że spadnie na mnie. A SERIO nie miałem ochoty na kąpiel. Było stanowczo za zimno.
Gdy tylko wyszedłem na mniej zadrzewiony odcinek lasu, słońce przyjemnie połaskotało mnie po grzbiecie. Westchnąłem cicho i przyspieszyłem kroku.
Nagle jednak coś wyczułem. Zesztywniałem i obejrzałem się za siebie. Tam nic nie było... Zaraz odnalazłem jednak źródło mojego niepokoju. Była to wadera, siedząca kilkanaście kroków ode mnie i podziwiająca otaczający nas krajobraz. Szybko, jednak ostrożnie, wszedłem w zarośla i zacząłem taksować potencjalnego przeciwnika wzrokiem.
Nie była zbyt.... No, wielka. Raczej szczupła, więc jej atrybutem jest zwinność. Nagle ona zaczęła rozglądać się i wszystko wskazywało na to, że mnie widzi.
- Nie chowaj się. I tak cię zauważyłam. - powiedziała.
Wyskoczyłem więc z mojego ukrycia, i zrobiłem pierwsze, co przyszło mi na myśl.
- Hej. Jestem Brown, a ty? - zapytałem przyjaźnie, machając ogonem.
- Maemuki - odparła.

<<Maemuki? MOJA WENA JEST NA GRZYBAACH!>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz