- Nie wiem. Może tak, a może nie.... Też mnie to zastanawiało - odparłem, po czym powęszyłem w powietrzu. Coś wyczuwałem.... Coś, co raczej nie było puszystym zajączkiem ani smacznym obiadem. Odwróciłem łeb w tamtą stronę, sprawdzając go.
- Coś mi jednak mówi, że nie jesteśmy jedynymi wilkami w tym lesie - oznajmiłem, spoglądając znowu na waderę.
- To może... Ich poszukamy? - zaproponowała. Skinąłem łbem i razem ruszyliśmy za zapachem.
~*~
Zapach przybierał na sile, więc raczej wilki były coraz bliżej (logiczne, prawda?). Męczyły mnie wątpliwości, czy wataha będzie nastawiona do nas, obcych, przyjaźnie? Czy może od razu nas zabiją? A może...- Brown! - zawołała Mea. Zatrzymałem się, ryjąc łapami ziemię.
- Co? - zapytałem, jednak moja towarzyszka wskazała coś łapą.
Przed nami stał wilk.
Przez chwilę mierzył nas spojrzeniem, po chwili skupił wzrok na mnie.
- Kim jesteście i co robicie na terenie watahy Clame Loup? - zapytał, ni to przyjaźnie, ni to wrogo.
- Nazywam się Brown a to Mae.... Możemy dołączyć? - zapytałem.
<<Mae?>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz