Rozmowa z Corrin nie była już zwykłą gadką, bez jakiegokolwiek znaczenia, a ożywioną dyskusją, gdzie wyraźnie można było zauważyć, iż coś zaczyna się dziać. Istotnie, gdy zbliżył się zarówno On, jak i Ona serce Gustave'a przez chwilę zaczęło bić szybciej, a na Jego pysku pojawił się delikatny uśmiech. Od dawna nie spędzał tak miło czasu w czyimś towarzystwie, toteż był niezmiernie uradowany, że mógł dostąpić tego zaszczytu. Spojrzał jeszcze raz w jej oczy, ta nie spuściła łba. Czy mogło to być oznaką jej szacunku, czy może tego, że powoli zdołała się do Niego przekonywać? Coś zaiskrzyło. Przynajmniej w Jego odczuciu.
- Nie mogę jednak dowiedzieć się, co dokładnie Pani sądzi na mój temat. Być może moja postawa jest na tyle arogancka, iż pomyślała Pani, że nie jestem godny przebywania w Pani towarzystwie. Z drugiej jednak strony śmiało mogę powiedzieć, iż jestem nieco bardziej dojrzały, niż reszta basiorów. Cóż, tak ukształtowała mnie przeszłość. - dodał, zbliżając się jeszcze nieco bliżej, jednak nie na tyle blisko, aby wadera pomyślała, że jest nachalny. - Zwrócić uwagę muszę jednak również na Pani postawę, tak indywidualną, odpowiedzialną. Można by rzec, że całkiem odmienną niż u wader, które do tego czasu spotkałem na swej drodze. - dodał, kłaniając się nie co. Górę wzięły emocje, które wydostały się na zewnątrz w postaci szczerego, nieco szerszego już uśmiechu.
<Corrin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz