- Po prostu Brown? - uśmiechnęłam się lekko, bo nie wierzyłam, że taki... ładny (?) basior może nosić po prostu nazwę koloru za imię.
- Dlaczego "po prostu"? - spytał lekko zdezorientowany wilk. Musiałam się namyślić, żeby ubrać odpowiedź w słowa, więc na moment zapanowała między nami cisza. Podczas, gdy ja myślałam, on intensywnie wpatrywał się we mnie wzrokiem, przywodząc na myśl szczeniaka, który właśnie poznał coś nowego.
- Może po prostu dlatego, że twoja sierść jest niezwykła. Te łaty i małe plamki przywodzą na myśl ciastka czekoladowe. - spuściłam wzrok niezadowolona ze swojej wypowiedzi. Mogłam go nieco urazić tym porównaniem. Popatrzyłam niepewnie na jego nieodgadnioną minę, na wszelki wypadek dodając szybko:
- Przepraszam, jeśli cię uraziłam. - moje oczy znowu zaczęły przeczesywać grunt w poszukiwaniu jakiegoś bardzo interesującego kamyka. Nagle Brown się roześmiał, jakbym opowiedziała dobry żart.
- Dobrze trafiłaś z tym porównaniem, Maemuki. - popatrzyłam na jego twarz, na której gościł szeroki uśmiech. Zanim pozwoliłam mu mówić dalej, dodałam szybko:
- Po prostu Mae. Nie lubię swojego pełnego imienia.
- No widzisz, to tak jak ja Mae. - popatrzyłam pytająco na basiora. - Moje prawdziwe imię to Cookie. Rodzice też kojarzyli sierść z ciasteczkami. Ale teraz jestem po prostu Brown, dobrze? - uśmiechał się sympatycznie, tak zaraźliwie, że i na moim pysku pojawił się uśmiech.
- Nie ma sprawy. - dobrze go rozumiałam. "Cookie" to niezbyt... Nie za dobre słowo na imię. - Wiesz może, czy jesteśmy na terenie jakiejś watahy?
<Brown? Moja też :D>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz