Zerwał się pośpiesznie, jakby targało Nim szaleństwo. Był jednak doskonale pewny tego, co ma zamiar zrobić i niczym na błyskawicy ruszył w kierunku Jej jaskini. Nie do końca orientował się gdzie mieszka, jednak nos jego, tak czuły, idealnie wyczuł Jej zapach. Tak słodki, który utrzymywał się od dnia wczorajszego. Znalazł Ją, siedziała przy swej pieczarze. Zobaczyła Go, już chciała coś powiedzieć, ten jednak tylko zbliżył się i ponownie Ją pocałował. Tym razem namiętnie, tak, jak ustalił to dzisiaj rano. Nie zważał na to, że może Go uderzyć, że może wziąć Go za totalnego wręcz ignoranta. Jeszcze mocniej wpił się w jej usta, tak, aby ukazać Jej przez to wszystko, co czuje. Później pocałował Ją jeszcze raz, tym razem już delikatniej. Dla Niego ta chwila była magiczna. Zrobił wszystko, co w Jego mocy, aby na pewien sposób Ją odzyskać.
- Obiecałem Pani, że gdy Panią ujrzę, to podejdę. Oto jestem. - powiedział, jakby tylko po to, aby przerywając, tak przyjemną dla Niego, czynność później ponownie Ją pocałować. Nie zważał na to, co powiedzą inny, jak zareaguje Ona. Zrobił to, co chciał zrobić, dla Niego liczyła się tak chwila, ten moment, uchwycony tak namiętnie. - Gdyby Pani była mną niezainteresowana, gdybym Pani nie zaintrygował, gdyby Pani mnie pożądała, nie wypowiedziałaby Pani tych pięknych, pełnych uczuć emocji. - tutaj przerwał, na chwilę. Chciał Jej uświadomić, że być może pała do Niego tą samą sympatią, co On do Niej. - Gdybym natomiast ja nie był Panią zainteresowany, nie uczyniłbym tego, co wczoraj i dzisiaj. - dodał, szarmancko się uśmiechając. Serce biło tak szybko, jakby zaraz miało wyskoczyć z Jego piersi. - Gdyby Pani mnie tak bardzo nie otumaniła, gdyby Pani nie była tak wspaniałą, piękną i intrygującą waderą zapewne nie dałbym się w dniu wczorajszym ponieść emocjom, tak samo nie uczyniłbym tego dzisiaj. Nie znam Pani wcale, jednak zdołała Pani zająć cały mój umysł. Myślę tylko o Pani, co gorsze nie mam pojęcia dlaczego. W całej sytuacji widzę jeden pozytyw. Wydaje mi się bowiem, że pożąda mnie Pani równie mocno, co ja Panią. Wiem, że nie jest to miłość, zadurzenie, byś może zwykłą fascynacja. Chciałem jednak zaznaczyć, iż tak niesamowitej wadery na swej drodze nigdy nie spotkałem. - dodał, cofając się nieco. Wiedział, że ta może Go odrzucić, wiedział, że Jego słowa wyrażały emocje, które od wczorajszej nocy zakrzątały jego myśli, nie bał się jednak tego, że ucierpi fizycznie, a jedynie tego, że Corrin myśli całkiem inaczej. Wiedział jednak, na te kilka godzin z Nią spędzonych, że chce do Niej należeć. Przynajmniej na razie.
<Corrin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz