czwartek, 1 stycznia 2015

Od Corrin C.D Gustave'a

Corrin cofnęła się z lekka, może o pół łapy, albo nawet ćwierć. Nie chodziło jej o jakiś wstręt do propozycji, w żadnym wypadku. Basior zachowywał się w bardzo wysublimowany sposób, co trafiało do jej wnętrza bezsprzecznie. Było coś takiego w nim, że aż nie mogła sobie pozwolić na odmówienie tej propozycji. Jakby ciche kuszenie, drugie dno tej wypowiedzi. Sama jej ciekawość podpowiadała, żeby przezwyciężyć lęki. Czuła się bezpiecznie, bo wiedziała, że Gustave raczej nie zrobi domniemanej krzywdy członkini swej watahy. Czuła się jednak niezwykle zaskoczona takową propozycją i musiała przyznać, że takiego obrotu wydarzeń się nie spodziewała. Spróbowała znów spojrzeć w Jego pełne dostojeństwa oczy i zauważyła, że cały czas w myślach Go komplementuje. Było to nadzwyczaj dziwne, dlatego postanowiła coś odpowiedzieć. Nie obawiała się tego, że basior się zniecierpliwi, ale zrobiła to tylko, by uspokoić swój umysł i wrócić do normalnego toku myślenia.
- Fm, przyznam, że od dawna już nie chodziłam w towarzystwie na przechadzki. Miło będzie więc to zmienić.- rzuciła mu chwilowy uśmiech, który aż sam cisnął jej się na pysk. Na pewno nie były to jej normalne odruchy przypisane do usposobienia, jednak poczuła miłą odmianę. Zawsze chyba lepiej zrobić coś szalonego. Nie mogła się jednak przyzwyczaić do towarzyszenia komuś, bo zazwyczaj to ona obierała sobie cele i chodziła jak chciała. Na początek szli w milczeniu, wsłuchując się w śpiew ptaków i miły dźwięk wiatru, który prześlizgiwał się między źdźbłami trawy. Corrin słuchała także miarowego kroku basiora, na czym z niechęcią się przyłapała. Nagle to Gustave przystanął i wciągnął głęboko powietrze w płuca.
- Wspomniałaś, że od dawna nie chodziłaś w towarzystwie. Czyli ktoś Pani niegdyś towarzyszył?- powiedział, a jego ton brzmiał trochę tak, jakby po prostu odklepał coś na szybko, tylko po to, by podtrzymać rozmowę, która i tak nie trzymała się zwarto. Akurat jej to nie przeszkadzało, wyraźnie preferowała takie wolne dialogi i radowało ją, że Alpha to znosił. Potem dotarła do niej treść pytania i postanowiła tym razem nie odwlekać tak odpowiedzi.
- Z różnymi wilkami. Zresztą, czy to ważne?- powiedziała dość skrępowana, woląc nie przypominać sobie o swojej przeszłości. Basior najwidoczniej zrozumiał, że nie chce podejmować tego wstydliwego i przynoszącego smutek tematu.- Teraz moja kolej na pytanie. Słyszałam od innych wilków, że od jednego z tutejszych wodospadów właściwie zaczęła się historia watahy, prawda?- zapytała, przypominając sobie istotny fakt. Słuchała wtedy innych na łące, a ta wiadomość akurat zapadła jej w pamięć. Nagle zdała sobie sprawę, że trzyma łapę na Jego pazurach i natychmiast się cofnęła. Wiedziała, że jest czerwona jak piwonia, więc szybko odwróciła głowę w stronę trawy.

                                                             <Gustave?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz