czwartek, 1 stycznia 2015

Od Edwyna C.D Yaenn

Słońce już pokazało swój wierzchołek, jednak jego światło nie wpadało do jaskini. Obudziły mnie świergoty ptaków. Na początku, gdy rozglądałem się po ciemnej jaskini, nie bardzo wiedziałem co się dzieje i gdzie jestem. Na szczęście w następnej sekundzie wszystko sobie przypomniałem.
Wyszedłem z nory. Niebo było fioletowe i czekało aż słońce w końcu się oderwie od ziemi i zagości na nim. Spojrzałem w górę. Na drzewie siedziała ta sama wilczyca, która wczoraj mnie tu zaprowadziła. Uniosłem jedną brew ze zdziwienia.
– Spałaś tu? – spytałem nie kryjąc zdziwienia.
– A czemu nie? – odpowiedziała pytaniem na pytanie. – Przynajmniej zimna ziemia mnie nie budzi.
– Dzięki za wczoraj.
Tym razem to wilczyca spojrzała na mnie ze zdziwieniem.
– No co? Tak się robi, no nie?
Skinęła głową. Wstała i sprawnie zeszła z drzewa.
– Jestem Yaenn – przedstawiła się.
– Edwyn – odparłem.

<Yaenn? ^-^>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz