czwartek, 1 stycznia 2015

Od Ed'a C.D Inés

Polowanie? I to tak razem? We dwójkę? No ba! Mój ogon automatycznie poruszył się energicznie. Iskierki radości pojawiły się w moich oczach. Jęzor znalazł się na wierzchu w kilka chwil.
- Ja na to jak na lato! - zawołałem radośnie, podskakując dwa razy w miejscu. Dotarło do mnie również, tak w jednej chwili, że nie wiem o tej samicy nic więcej poza imieniem. Nie wliczając faktu, że jej oczy mogą powiedzieć wszystko. A stanowisko? A zainteresowania? A ulubiony kolor? A data urodzin? Pustka! - Tak sobie myślę i... może opowiedziałabyś mi coś o sobie po drodze? Nie żebym był nachalny, broń Boże! Troszeczkę jednak jestem ciekawy... Ulubiony kolor, jakieś hobby? Cokolwiek? Odłam historii może? Do niczego nie zmuszam, przypominam. - uśmiechnąłem się szeroko.
W międzyczasie wyszliśmy również z tej jaskini. Ciasnej jaskini. I ciemnej. Moja była duża, z jasnym wnętrzem. Taka... pozytywna, o! Poruszałem się płynnie, z głową uniesioną wysoko i z radością wymalowaną na mordce. Ona natomiast szła niepewnie, łeb lekko spuszczony. A jej miny nie widziałem. Niestety. Oczu także. Milczała. Czyli chyba nie chciała mi o sobie opowiadać. Trudno.
- No cóż, skoro ty nie masz ochoty o sobie opowiadać to może ja zacznę? - zachichotałem cicho. Słońce grzało nasze grzbiety. Odbijało się od mego futra, prawdopodobnie oślepiając częściowo waderę. - Więc tak... urodziłem się w Hiszpanii, a potem przeprowadziłem do Ameryki. To już dłuższa historia... w sensie dlaczego, przez kogo i tak dalej. Po prostu. Później miałem trudny okres w życiu. Ale to także mniej ważne. Grunt, że dotarłem tu. Moja cała historia w skrócie! Naprawdę, naprawdę wielkim skrócie - przecież nie mogłem jej od tak opowiedzieć o moim członkostwie w Załodze G. Albo by mnie wyśmiała, albo nie uwierzyła, albo uznała za wariata. Wilk, świnki morskie i mucha? Psychol, psychol! Tylko do wariatkowa cię wywieźć i w kaftan zapakować! - Jeżeli idzie o zainteresowania to... muzyka! Muzyka moim życiem! No i gustuję także w jedzeniu. Najróżniejszym, każdym wręcz. Uwielbiam jeść. - wyznałem. To i tak już zapewne zauważyła.
Miałem do siebie pewien dystans. Wiedziałem, że obżarstwo to nie najlepsza cecha i powinienem się jej pozbyć. No i nie chwalić się. Ale to było takie zabawne! Jak całe moje życie. Może tym wszystkim jakoś zachęcę ją do powiedzenia czegoś o sobie? Do terenów łowieckich mieliśmy jeszcze spory kawał drogi, a co się z tym równa: również dużo czasu na opowieści.

<Inés? Czekaj no, czekaj, jeszcze ADHD mu się włączy!>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz