- Pani wybaczy. - rzucił, jakby w tonie przepraszania, bowiem i "Panienka" mogła Corrin urazić, zważywszy, że jest to raczej wyraz kierowany w stronę jeszcze niedorosłych wader, bądź takich, które swoim zachowaniem do tego prowokują. - Po prostu chciałbym zwracać się tak, abyś nie pomyślała, iż należę do basiorów niekulturalnych. - dodał po chwili, obojętnie wręcz. Nie chciał jednak wyjść na bardziej aroganckiego, niż w rzeczywistości był. - Może zechce mi Pani towarzyszyć podczas porannego spaceru? - widząc jej rumieniec, którym nieco wcześniej się oblała, uśmiechnął się jakby w duchu, po części ciesząc się, że tak oddziałuje na płeć przeciwną, a po części dlatego, że wadera nie znała Go na tyle, aby móc Go dobrze ocenić. Gdyby znała Go, często oschłego i zimnego gbura z pewnością nie oblała by się przy najbliższej sposobności rumieńcem. - Niedaleko znajduje się Oasis. Cudowne miejsce, jeżeli ktoś lubi odpocząć. - było to swego rodzaju zaproszenie na spacer, przedstawione jednak na tyle kulturalnie, że wadera nie powinna odmówić. Nie mniej, jeżeli odmówi, Gustave nie zamierza odpuścić tak łatwo. Coś Go w niej przyciągało. Nie, że stała się obiektem pożądania, jednak nieco podobnym do Niego usposobieniem jakby wręcz zyskała sobie w Nim pobratymca.
<Corrin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz