czwartek, 1 stycznia 2015

Od Gustave'a C.D Corrin

Czy można powiedzieć, że rozmowa się nie kleiła? Sądzić można, że tak. Po prostu wymiana zdań, najprostszych, jakie tylko można ułożyć, jednak na tyle kulturalnych, aby nie uznać tego, za nieprzyjemną konwersację. Coś jednak sprawiło, że pomimo tego, iż nie była to wzorowa wymiana zdań, nie rozmawiało Mu się bardzo źle. Widać było, że Corrin czuje pewnego rodzaju szacunek, jakby wrodzony wręcz respekt, czy skruchę przed Jego osobę. Tak, czy inaczej Gustave nie miał zamiaru się wywyższać, przynajmniej nie przy Niej, a raczej w swoim własnym towarzystwie.
- Pani wybaczy. - rzucił, jakby w tonie przepraszania, bowiem i "Panienka" mogła Corrin urazić, zważywszy, że jest to raczej wyraz kierowany w stronę jeszcze niedorosłych wader, bądź takich, które swoim zachowaniem do tego prowokują. - Po prostu chciałbym zwracać się tak, abyś nie pomyślała, iż należę do basiorów niekulturalnych. - dodał po chwili, obojętnie wręcz. Nie chciał jednak wyjść na bardziej aroganckiego, niż w rzeczywistości był. - Może zechce mi Pani towarzyszyć podczas porannego spaceru? - widząc jej rumieniec, którym nieco wcześniej się oblała, uśmiechnął się jakby w duchu, po części ciesząc się, że tak oddziałuje na płeć przeciwną, a po części dlatego, że wadera nie znała Go na tyle, aby móc Go dobrze ocenić. Gdyby znała Go, często oschłego i zimnego gbura z pewnością nie oblała by się przy najbliższej sposobności rumieńcem. - Niedaleko znajduje się Oasis. Cudowne miejsce, jeżeli ktoś lubi odpocząć. - było to swego rodzaju zaproszenie na spacer, przedstawione jednak na tyle kulturalnie, że wadera nie powinna odmówić. Nie mniej, jeżeli odmówi, Gustave nie zamierza odpuścić tak łatwo. Coś Go w niej przyciągało. Nie, że stała się obiektem pożądania, jednak nieco podobnym do Niego usposobieniem jakby wręcz zyskała sobie w Nim pobratymca.

<Corrin?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz