No cóż, zrobić... dołączyłem tu. Błąd czy najlepsza decyzja w życiu?
Okaże się. Mieszkańcy tego miejsca wydawali się być dość przyjaźni. Albo
to taka maska, by przyciągać nowych, albo naprawdę byli szczerzy i
mili. Jak tylko bardziej ich poznam to ocenię. Póki co nie będę
wystawiał żadnej opinii.
Dreptałem po topniejącym już śniegu. Trochę szkoda, bo nawet lubię zimę.
Gorzej z jesienią. Jej nienawidzę. Brr. Od dłuższego czasu burczało mi w
brzuchu. A do jaskini miałem daleko. Ah, szkoda... Umieram z głodu!
Zjadłbym coś. Starałem się nie myśleć o kiszkach, które już mi marsza
grały od dłużej chwili, co było trudne. Skupiłem swoją uwagę na nagłym
wyczuciu obcego zapachu. Dziwna woń. Przynajmniej byłem pewny, że
należała do jakiegoś wilka. Wilka lub wilczycy. Natychmiast zapaliła mi
się lampka. Nowi znajomi? Chętnie! Z szerokim uśmiechem podążałem
szybkim krokiem w stronę nieznajomego lub nieznajomej. Woń prowadziła w
stronę jakiejś jaskini. Nie pomyślałem, że może być to czyjś dom. Po
prostu wszedłem do środka dziarskim krokiem, szczerząc się jak głupi do
sera. W ciemności, w najciaśniejszym kącie zauważyłem jakąś sylwetkę.
Skrzydła? Huh, to w końcu wilk czy ptak?
- Ekhem, przepraszam? - odezwałem się. Cisza. Może to jakaś niemowa?
Albo gryf? No w końcu skrzydła o czymś świadczą, nie? Nigdy nie
widziałem żadnego wilka ze skrzydłami. Poruszyłem ogonem
zniecierpliwiony. - Hej, ty tam, słyszysz mnie? Może nie mówisz po
mojemu? Ro-zu-miesz? - spróbowałem sylabami. Przecież po świecie kręcą
się różne niedorozwoje, nie żebym kogoś obrażał!
- Kim jesteś? - cichutki głos dotarł do moich uszu. Jego barwa była
jakaś dziwna, jakby ten ktoś, w tym przypadku samica, bo od razu
poznałem, się bał. Niby czego? Może jestem podobny do jakiegoś mordercy
czy coś?
- Domyślam się, że kiedy odpowiem 'wilkiem' to ta odpowiedź niezbyt cię
zadowoli, prawda? - zaśmiałem się, a na mój pysk wtargnął głupkowaty
uśmiech. Słysząc prychnięcie, spróbowałem nieco spoważnieć. - Mówią mi
Ed. Pokaż się. Nie musisz się mnie bać, nic ci przecież nie zrobię. -
starałem się ją jakoś zachęcić do ukazania swojej postaci. Cofnąłem się o
kilka kroków, robiąc jej miejsce. Być może była aż tak nieufna, że
musiałem stać jakieś dziesięć metrów dalej?
Nie spytałem na razie o imię. Jeżeli będzie chciała to sama powie.
Trzeba robić na samym początku wrażenie gentelmana, a nie wścibskiego
szczeniaka!
<Inés? To jak, pokażesz swe piękne oblicze? XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz