czwartek, 1 stycznia 2015

Od Ed'a

No cóż, zrobić... dołączyłem tu. Błąd czy najlepsza decyzja w życiu? Okaże się. Mieszkańcy tego miejsca wydawali się być dość przyjaźni. Albo to taka maska, by przyciągać nowych, albo naprawdę byli szczerzy i mili. Jak tylko bardziej ich poznam to ocenię. Póki co nie będę wystawiał żadnej opinii.
Dreptałem po topniejącym już śniegu. Trochę szkoda, bo nawet lubię zimę. Gorzej z jesienią. Jej nienawidzę. Brr. Od dłuższego czasu burczało mi w brzuchu. A do jaskini miałem daleko. Ah, szkoda... Umieram z głodu! Zjadłbym coś. Starałem się nie myśleć o kiszkach, które już mi marsza grały od dłużej chwili, co było trudne. Skupiłem swoją uwagę na nagłym wyczuciu obcego zapachu. Dziwna woń. Przynajmniej byłem pewny, że należała do jakiegoś wilka. Wilka lub wilczycy. Natychmiast zapaliła mi się lampka. Nowi znajomi? Chętnie! Z szerokim uśmiechem podążałem szybkim krokiem w stronę nieznajomego lub nieznajomej. Woń prowadziła w stronę jakiejś jaskini. Nie pomyślałem, że może być to czyjś dom. Po prostu wszedłem do środka dziarskim krokiem, szczerząc się jak głupi do sera. W ciemności, w najciaśniejszym kącie zauważyłem jakąś sylwetkę. Skrzydła? Huh, to w końcu wilk czy ptak?
- Ekhem, przepraszam? - odezwałem się. Cisza. Może to jakaś niemowa? Albo gryf? No w końcu skrzydła o czymś świadczą, nie? Nigdy nie widziałem żadnego wilka ze skrzydłami. Poruszyłem ogonem zniecierpliwiony. - Hej, ty tam, słyszysz mnie? Może nie mówisz po mojemu? Ro-zu-miesz? - spróbowałem sylabami. Przecież po świecie kręcą się różne niedorozwoje, nie żebym kogoś obrażał!
- Kim jesteś? - cichutki głos dotarł do moich uszu. Jego barwa była jakaś dziwna, jakby ten ktoś, w tym przypadku samica, bo od razu poznałem, się bał. Niby czego? Może jestem podobny do jakiegoś mordercy czy coś?
- Domyślam się, że kiedy odpowiem 'wilkiem' to ta odpowiedź niezbyt cię zadowoli, prawda? - zaśmiałem się, a na mój pysk wtargnął głupkowaty uśmiech. Słysząc prychnięcie, spróbowałem nieco spoważnieć. - Mówią mi Ed. Pokaż się. Nie musisz się mnie bać, nic ci przecież nie zrobię. - starałem się ją jakoś zachęcić do ukazania swojej postaci. Cofnąłem się o kilka kroków, robiąc jej miejsce. Być może była aż tak nieufna, że musiałem stać jakieś dziesięć metrów dalej?
Nie spytałem na razie o imię. Jeżeli będzie chciała to sama powie. Trzeba robić na samym początku wrażenie gentelmana, a nie wścibskiego szczeniaka!

<Inés? To jak, pokażesz swe piękne oblicze? XD>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz