czwartek, 1 stycznia 2015

Od Inés C.D Ed'a

Wydawało mi się, że zarówno, mi jak i basiorowi przeszkadzały nieco nasze przeciwne charaktery. On wyglądał na ciągle uśmiechniętego, szukającego przygód basiora. Ja zaś jestem zazwyczaj spokojna i opanowana, o kamiennym wyrazie twarzy, bez żadnych uczuć, jakichkolwiek emocji. Tego nauczyło mnie życie. Zero zaufania, zero szczęścia, zero uczuć.
Ile jednak można kryć swe prawdziwe oblicze pod różnego rodzaju maskami, które raz wyrażały smutek, raz nienawiść do innych. Nigdy jednak moja twarz od tamtego czasu nie wyglądała na prawdziwie szczęśliwą, pragnącą przygód i ciekawego życia. Choćbym nie wiem jak bardzo pragnęła tej żądzy zakończenia tego nudnego i smutnego rozdziału i rozpocząć zupełnie nowy, zaskakujący pozytywnie epizod. Chciałabym wreszcie zacząć szczerze się uśmiechać. Zacząć kochać to co robię.

***

Moje chwilowe życie wydawało mi się zupełnie abstrakcyjne. Poniekąd znalazłam miejsce, gdzie powinnam czuć się szczęśliwa, miejsce gdzie wszyscy się wspieramy, tworzymy jedną wielką rodzinę, nie potrafię jednak tego odczuć. Dołączyłam do ów społeczności jedna z pierwszych, obejmuję całkiem ważne stanowisko, jednakże nadal nie czuję się potrzebna, czuje się tak, jakbym dla innych nie istniała.
Czuję w sobie pustkę.

***

Słysząc głośny warkot dochodzący z brzucha basiora... znaczy Ed'a, przypomniałam sobie o tym, iż ja również miałam niedawno, ruszyć swe cztery litery i znaleźć coś do jedzenia. W końcu nie jadłam od jakichś czterech dni. Nie dość, że czułam pustkę w sercu, to na dodatek jeszcze w żołądku. 
No nic. Skoro nadarzyła się okazja na wspólne polowanie, to czemu by z niej nie skorzystać.
- Mogę przez to rozumieć, że nie miał byś nic przeciwko wspólnemu wybraniu się na polowanie? - kolejny lekki, jednak wyjątkowo szczery uśmiech powędrował w stronę basiora. Sama się sobie w tym momencie dziwiłam...
'Co się z tobą stało dziewczyno?!'

<Ed? :)>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz