Czyżby czyn Gustave'a miał uchodzić za coś bohaterskiego? Miał za ten wyczyn otrzymać jakieś szczególne podziękowania, a może na to jednak nie liczył? Takowe myśli kłębiły się w myślach Corrin przez całą drogę do jaskini jej jedynego znajomego z watahy. No, nie byle znajomego. A przynajmniej tak myślałaby większość wilków. Fakt, dowódca budził uznanie, ale dla Corrin nie było to spowodowane stanowiskiem. Nie kłębiły jej się w głowie pochlebne myśli o Nim z tegoż powodu. Wolała myśleć o Jego wnętrzu. Wiele razy już w myślach go sobie dziś wyceniła, więc uznała za zbędne przypominanie sobie tych wszystkich atutów ponownie. Szli praktycznie się do siebie nie odzywając, od czasu do czasu tylko wymieniając jakieś mniej istotne wypowiedzi. Wadera wręcz nasiąkła jak gąbka, ale nie zauważała już tej niedogodności od paru dłuższych chwil. Zauważyła, że od rana ich rozmowa rozwinęła się i nie przebiegała już tak sztywno. Pojawiały się gdzieniegdzie emocje, co czyniło ich stosunek mniej lakonicznym. Dotarli w końcu do jaskini, a Corrin wolała jej nie komentować. Była po prostu przepiękna, a Gustave zapewne sam dobrze o tym wiedział. Położyła się na twardym podłożu, powstrzymując chęć otrzepania się z wody. Zazwyczaj preferowała tradycyjne osuszenie, tak jak to było zawarte w ich korzeniach narodu, jednak nie chciała wyjść na niewychowaną pannę, którą przecież absolutnie nie była. Wyciągnęła łapy, dość zmęczona długim spacerem. Miała szczerą ochotę zasnąć, ale musiała jeszcze przebrnąć przez jedzenie. Szczerze mówiąc, nie odczuwała już głodu, który towarzyszył jej wcześniej. Najadła się bowiem wrażeniami, o ile takie stwierdzenie nie jest skrajnie absurdalne. Tak czy owak, zabrali się do posiłku. Corrin zmuszała się co prawda, by nie urazić swojego gospodarza. Napracował się tak tylko po to, by sprawić jej przyjemność. Skończyli po niedługim czasie i z niedawnej łani zostały tylko kości. Ten niezbyt przyjemny widok basior zaraz wyrzucił na dwór, by inne stworzenia też czerpały z tego radość. Spojrzała na niego ukradkowo, jak kładzie się ciężko na podłodze. Wyglądał teraz jak mały szczeniak domagający się pieszczot. Uśmiechnęła się ukradkowo na to trafne porównanie. Basior zauważył to i przewrócił się na bok.
- Co Pani widzi takiego zabawnego?- zapytał, a w kącikach Jego pyska zamigotał szarmancki uśmieszek. Przechyliła głowę z lekka, przypatrując się ciału Gustave'a. Zastanawiała się, czy wymyślić naprędce jakieś niewinne kłamstewko, czy też zdradzić mu prawdziwy powód. W końcu zdecydowała, że pójdzie za drugą myślą i odpowie mu szczerze. Przecież tak jak ona traktowała innych, tak i inni traktować ją będą.
- Przez chwilę, kiedy tak opadł Pan na ziemię, zobaczyłam w głowie małego wilka. A potem zdałam sobie sprawę, że wcale Pan takowego nie przypomina.- westchnęła ciężko, kierując wzrok na swoje łapy. Zauważyła, że były dość brudne od błota, w którym się pałętali. Zapragnęła jakoś to zniwelować, ale sposobność taka się nie pojawiła. Spojrzała znów na basiora, który o dziwo przybliżył się do niej i patrzył jej prosto w oczy. Tym razem wytrzymała ciężkie spojrzenie i utwierdziła się w tej pozycji dzielnie, czekając na Jego odkładającą się odpowiedź. A gdy ta nadeszła, waderą aż wstrząsnął dreszcz.
- A więc widzi Pani we mnie młodziaka, tak? Interesujące.- jego spojrzenie z niej nie schodziło, co mogło jedynie denerwować. Było jednak coś w tym magnetycznym spojrzeniu, co wynagradzało ten poważny i dość władczy ton głosy Gustave'a. Wadera zbliżyła się trochę doń, sama czując kurczący się żołądek. Oddziaływał na nią jak magnes i nie mogła tego ominąć. Zaskakiwał ją swoim dostojeństwem i nutą humoru, jaka towarzyszyła ostatnim wypowiedzią basiora. Rzuciła mu dłuższe spojrzenie spod rzęs, po czym wycelowała do Niego znaczące zdanie:
- Ależ to nonsens Panie. Swoim zachowaniem udowodnił Pan, że nie jest taki, jak wszyscy inni.- mówiąc to, ten pierwszy raz nie spuściła z Niego wzroku. Tego jednego zdania mogła być pewna i dzięki temu nie okryła się rumieńcem po raz kolejny. Nie tym razem.
<Gustave?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz