czwartek, 1 stycznia 2015

Od Matthew

Słońce było już dawno na niebie, gdy przekroczyłem granicę lasu duchów. Było to moje ulubione miejsce w watasze. Tu mogłem naprawdę się uspokoić, wsłuchując się w tajemnicze szepty. Doszedłem do grobu jakiegoś wilka, gdy obok mnie coś się poruszyło. Nie oglądałem się, wiem, że ruch widzi się lepiej kątem oka. Szedłem dalej, udając, że nic nie widziałem, gdy nagle ktoś stanął za mną.
- Gdzie idziesz? - usłyszałem.

(Ktokolwiek?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz