Zadziwiło mnie z jaką radością mówił On o swoim życiu, nawet jeżeli wspomniał o ów 'trudnym okresie'. Postanowiłam się jednak postarać choć trochę przed nim otworzyć. Wzięłam więc głęboki oddech i nadal wpatrzona w ziemie zaczęłam:
- Więc. Urodziłam się we Francji, a dalej nad moją historią wolę się nie rozwodzić... - westchnęłam, po chwili wzięłam kolejny oddech i ciągnęłam dalej. - Zainteresowań nie mam, nie rozmyślałam nigdy co mogłoby być moją pasją, nie miałam na to czasu.
Zauważyłam na twarzy basiora zmieszanie, widać był lekko zawiedziony moją 'fascynującą' opowieścią. Myślał pewnie, że moje życie będzie jakoś bardziej fascynujące. Zaśmiałam się pod nosem. Widać było, że nie był nigdy w tak ciężkim stanie psychicznym jak ja do tej pory. W sumie, dla niego to i lepiej. Nie życzę mu źle... Jednak wydaje mi się, że lepiej się z kimś rozmawia, jeżeli wie się co się przeżyło. Ja pomimo to wolałam zachować to na razie dla siebie i tylko dla siebie. Po co mieszać mu w głowie. Jest szczęśliwy, to widać. I niech taki pozostanie.
<Ed? Inés lekko niszczy atmosferę, jak zawsze...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz