Pogrywanie z nim w tej trwającej wciąż rozmowie było dla wadery istotnie zajmujące, choć nadal starała się uważać na wszelkie jego zagrywki. Chciał się dowiedzieć więcej, niż ona była w stanie powiedzieć, dlatego zbijała go z tropu zmianami tematu. Właściwie to bawił ją taki układ wydarzeń, który mógł dla niej trwać w nieskończoność. Przekładała łapy w różne pozycje i odbierała całe piękno miejsca. Słysząc jednak pytanie swojego towarzysza musiała przerwać magiczne chwile absorbowania pełnego wiosennego słońca. Skinęła tylko powoli głową, ciesząc się, że Gustave będzie czymś zajęty. W tym czasie ona mogła nareszcie pobyć choć na chwilę w samotności, którą bardzo ceniła. Możliwym było, że basior czekał na jakieś słowa wypowiedziane w jego stronę, takich jednakże nie otrzymał, więc odszedł z niczym. Corrin ze spokojem przymknęła oczy, ale zaraz coś przysłoniło niebo i z samej ciekawości je otworzyła. Na szczęście były to wyłącznie chmury, niosące ze sobą możliwą mżawkę. Zaraz po tym chciała znów oddać się błogiemu odpoczynkowi, gdy zobaczyła Gustave'a biegnącego na pobliską polanę. Świetnie się poruszał w pełni swojego majestatu. Przypominał teraz bardziej posturą lwa niż wilka. Poruszał się szybko, chyba już widząc swój trop. Wadera otrząsnęła głową, przyłapując na tym, że nie może oderwać wzroku od tego widoku. Istotnie, był idealnym przywódcą. Z tą myślą odwróciła się na drugi bok i westchnęła. Wiedziała, że basior niechybnie zaraz wróci i przerwie jej błogie chwile. Nie był on jednak tak udręczający jak większość wilków, które tylko paplają co im ślina na język przyniesie. Był zupełnie inny, starannie dobierał słowa. Wzdrygnęła się, bo poczuła podmuch zimnego powietrza. Zignorowała go jednak szybko i pocieszała się każdą chwilą samotności. A potem poczuła pierwszą kroplę deszczu. Pomyślała, że przelotna mżawka nic jej nie zrobi i leżała tak dalej. Niestety rozpadało się nie na żarty i niepocieszona musiała iść w kierunku do którego zmierzał niedawno Gustave. Biegła najszybciej jak mogła, uciekając przed ulewą. Nie lubiła takiej paskudnej pogody i najchętniej by się gdzieś schowała. Ciekawość jednak wzięła górę i wadera kierowała się przez instynktownie na przód, szukając zamglonym wzrokiem Alphy.
<Gustave? Wiem, krótkie>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz