Zatrzymała się przed nią - jaskinią w której mieszkał Gustave. Beznamiętnie spojrzała na nią oddalając się. Nie spuszczała z niej wzroku. Chodziła zataczając koła, ale nie ważyła spuszczać z niej swoich turkusowych ślepi.
- Powinnaś odpocząć. - Głos wydobywający się z głębi jaskini sprawił, że uszy Cinder stanęły na baczność, a sama ona przyjęła poważna postawę.
Starała nie okazywać uczuć. Kamienny pysk był teraz priorytetem. Jednak lekkie zmarszczenie brwi i przymrużenie oczu wpadły automatycznie. Wciągnęła nosem czyste świeże powietrze. Zacisnęła szczęki, kiedy kasztanowy basior wyszedł z cienia jaskini.
- Więc? - spytał. Na jego pysku zagościł niewielki uśmiech.
- Nie mam nic do roboty - rzuciła opanowując złość.
- Naturalnie - zaczął.- Rozumiem, że nie zawsze jest się zajętym, ale wyjdź do wilków. Życie nie opiera się tylko i wyłącznie na pracy - wyprostował się.
Cinder spojrzała na niego z uniesionymi brwiami. Jakby bycie przywódcą nie było pracą. Może jednak basior miał rację? Może jednak Cinder musiała odpocząć. Spuściła wzrok, ale ponownie spojrzała na wilka. Wzięła wdech, by móc odpowiedzieć, ale nie wiedziała, jakie słowa ma wypowiedzieć.
- Dobrze - wydusiła jednak potwierdzając krótkimi przytaknięciami. Przełknęła ślinę i wtopiła wzrok w łapy basiora.
Gustave cofnął się o krok i rzucił Cinder pogodne spojrzenie. Skina lekko łbem i zwrócił się do swojej jaskini. Wadera odprowadziła go wzrokiem. Kiedy wilk zniknął w cieniu groty, Cinder cofnęła się kilka kroków i zawróciła.
Zachwiała się delikatnie, kiedy jej łapa niespodziewanie poślizgnęła się o mokry kamień pokryty glonami. Odzyskała równowagę i kontynuowała wspinaczkę. Skoczyła niezgrabnie wślizgując się na jeden z wyższych głazów. Położyła się w cieniu chowając się przed wilcza społecznością. Wodospad był daleko, ale przyjemnie szumiał w jej uszach. Co chwilę mogła dostrzec pary wilków rozmawiających ze sobą. Zmarszczyła nos, a głowa obróciła się w przeciwną stronę. Oparła ją o wilgotne łapy. Wzdychnęła, a jej oczy napełniły się. smutkiem.
- Czemu spędzasz czas samotnie? - Głos nieznajomego przywrócił ja do rzeczywistości. Spojrzała w dół. Nie odezwała się. Nie miała zamiaru.
- Heeej! Powiedz coś - basior uparcie próbował zwrócić je uwagę.
- Coś - powiedziała. Kąciki je ust lekko uniosły się. Wstała przeciągając się. Kątem oka spojrzała na basiora dając uśmiechowi rozwinąć się. Zaśmiała się widząc reakcje basiora i zeskoczyła do niego.
< Więc? Mógłby ktoś? :I >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz