Zbliżyła się, szeptała te piękne słowa do Jego ucha, a On poczuł, że coś się z Nim dzieje. Na pysku wręcz momentalnie zawitał ten szarmancki, po części jednak arogancki, pełen przejęcia uśmiech. Mówiła tak pięknie, tak cudownie Mu się jej słuchało. W pewnym momencie skończyła, a jej pysk dalej pozostał przy Jego uchu. Jakby nie wiadomo z jakiej przyczyny odwrócił swój łeb w jej stronę. Biorąc głęboki uśmiech, przybliżył się na tyle, iż ich nosy dzieliła dosłownie kilku milimetrowa przerwa. Bez większego namysłu, bez jakiegokolwiek pozwolenia po prostu Ją pocałował - raz, namiętnie, jednak delikatnie. Trwało to może kilka sekund, kilka sekund, które teraz zleciały tak szybko, minęły tak prędko. Odsunął się powoli, jakby w transie, szoku, bowiem najchętniej jeszcze raz by to powtórzył. Jeszcze raz chciałby złożyć pocałunek na jej wargach, tym razem już nie tak dyskretny, a przepełniony wszystkim, co czuł w tym momencie. Cofnął się jeszcze trochę, nie spuszczając jednak z Niej wzroku. Karcił się w duszy, że był tak słaby, że uległ Jej wdziękom, sądził jednak, że każdy normalny wilk by tak uczynił. Zaryzykował wszystko, doskonale zdając sobie sprawę, iż popełnił w pewnym sensie głupstwo. Z drugiej jednak strony, dlaczego wyszeptała tak piękne słowa? Dlaczego zaczęła Go kusić? Czyżby nie zdawała sobie sprawy, że basior ten jest po prostu kolejnym nachalnym i aroganckim przedstawicielem swego gatunku? Nie wolno tak postępować... Nie z Nim.
- Czy teraz wierzy mi Pani na słowo? - dodał, nieco bardziej obojętnie. Chciał jakby zatuszować to, co właśnie się stało, toteż powrócił ten władczy, ostry głos, którego dotychczas używał w rozmowach. - Niech Pani spojrzy. - mówiąc to odwrócił łeb w stronę wylotu jaskini, gdzie idealnie dostrzec mógł gwieździste niebo i piękny Księżyc. - Jakbym widział Panią. - tutaj stanął. Głoś ponownie zmienił się w potulny, a On dopiero po wypowiedzianych słowach zdał sobie sprawę z tego, co właśnie uczynił. Jakby komplement sam wyrwał się z Jego gardła. Ucichł wręcz momentalnie, nie spoglądając na Nią, a na gwieździste niebo. Jakby chciał, żeby już wyszła. Nie dlatego, że miał jej dosyć, a dlatego, że czuł się speszony. Nie bardzo, ale na tyle, iż najchętniej zostałby teraz sam, pewnie myśląc o Niej.
<Corrin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz