- Właściwie... Właściwie to tak. Widzę je, ale muszę je "przywołać" a tu one po prostu są...- wytłumaczyła Raven.
- Nic nie rozumiem, ale uznajmy, że wszystko OK- powiedziałem i ruszyliśmy dalej. Szliśmy w milczeniu, choć widziałem, że przytłacza to waderę. Gdy dochodziliśmy do końca lasu, postanowiłem zapytać:
- Jesteś głodna?- wadera zastanawiała się kilka sekund.
- Zjadłabym coś- odpowiedziała wreszcie. Wtedy oświeciło mnie, że ani razu nie potraktowałem wadery sarkazmem ani niczym takim. Wydało mi się to... Dziwne, a przynajmniej na tyle, żeby zapytać samego siebie, czy wszystko ze mną dobrze.
(Raven?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz