Trop zaprowadził go do podrygującego z bólu ciała wadery. Na oko miała dwa lata, coś zraniło ją w bok. Normalny wilk poczułby chęć ucieczki bądź pomocy wilczycy, ale Shogun, widząc przepełnioną ropą ranę, w którą już dawno wdało się zakażenie, tylko uśmiechnął się z satysfakcji.
Tak, chaos ma swoją siłę. Nie zważając na to, jaki ból sprawi waderze poruszenie, nieznacznie nią szarpnął, na co ona wydała pełen bólu jęk, który zaraz przerodził się w okrzyk strachu spowodowany widokiem niecodziennie umaszczonego i zbudowanego wilka.
- Nie krzycz. - przykrył jej usta łapą, a ta natychmiast spróbowała go ugryźć, co jednak spełzło na niczym, ponieważ Shog natychmiast zmienił swoją łapę w kończynę demona. - Patrz na mnie i słuchaj mnie uważnie, wilczyco.- mówił pogardliwie, lecz jeśli głębiej wupatrzeć się w jego oczy, kiełkowały tam ziarenka współczucia i empatii.- Mogę wyciągnąć z twojej rany to piękne zakażenie spowodowane działaniem chaosu, mojego żywiołu. Ale będzie to bolało i nie zasklepi rany, bo do tego trzeba już pomocy lekarza. Pomogę Ci, jeśli chcesz.
<Nyanne?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz