sobota, 3 stycznia 2015

Od Shōgaina C.D Nyanne

Kiedy poczuł zapach krwi dobiegający z ziemi, delikatnie wylądował na ziemi, złożył skrzydła i głęboko wciągnął powietrze. Zapach dobiegał z obszaru przed nim, więc ostrożnie, z pyskiem przy ziemi, podążał za tropem. Nie lubił stąpania po ziemi, kiedy jego skrzydła były sprawne, ale wiedział, że powinien dojść do tego, skąd pochodzi znany żelazny zapach karmazynowej cieczy.
Trop zaprowadził go do podrygującego z bólu ciała wadery. Na oko miała dwa lata, coś zraniło ją w bok. Normalny wilk poczułby chęć ucieczki bądź pomocy wilczycy, ale Shogun, widząc przepełnioną ropą ranę, w którą już dawno wdało się zakażenie, tylko uśmiechnął się z satysfakcji.
Tak, chaos ma swoją siłę. Nie zważając na to, jaki ból sprawi waderze poruszenie, nieznacznie nią szarpnął, na co ona wydała pełen bólu jęk, który zaraz przerodził się w okrzyk strachu spowodowany widokiem niecodziennie umaszczonego i zbudowanego wilka.
- Nie krzycz. - przykrył jej usta łapą, a ta natychmiast spróbowała go ugryźć, co jednak spełzło na niczym, ponieważ Shog natychmiast zmienił swoją łapę w kończynę demona. - Patrz na mnie i słuchaj mnie uważnie, wilczyco.- mówił pogardliwie, lecz jeśli głębiej wupatrzeć się w jego oczy, kiełkowały tam ziarenka współczucia i empatii.- Mogę wyciągnąć z twojej rany to piękne zakażenie spowodowane działaniem chaosu, mojego żywiołu. Ale będzie to bolało i nie zasklepi rany, bo do tego trzeba już pomocy lekarza. Pomogę Ci, jeśli chcesz.

<Nyanne?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz