- Puść mnie! - krzyczała przerażona.
- Nie zrobię tego. - byłem bardzo spokojny, miałem gdzieś co chce.
- Zostaw mnie! Masz mnie natychmiast puścić!
- Jak chcesz. - zmieniłem zdanie i puściłem wilczyce. Zabawnie było obserwować jej reakcję. Krzyczała i machała łapami, starając się wciągnąć powietrze do płuc. Jego opór jednak skutecznie jej to uniemożliwiał. Była chyba pewna, że zginie, kiedy zapikowałem w dół i złapałem ją tuż nad ziemią. Otworzyła zaciśnięte powieki i z niedowierzaniem spojrzała na moją twarz, po czym wyszarpała mi się, uderzając ciałem o ziemię. Szybko wstała i otrzepała się z kurzu, posyłając mi pełne złości spojrzenie. Złożyłem skrzydła i tylko wzruszyłem ramionami.
- Zrobiłem to, co chciałaś. - namyśliłem się chwilę.- Chociaż nie, nie zrobiłem. Nie zrobiłem w jakiś 50%. Teraz masz czas, żeby nakrzyczeć na mnie za to, że cię złapałem, słodziutka.
<Chaos?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz