- Moja droga. - zaczął spokojnie, wyraźnie widząc, że Jego znajoma nieco się denerwuje. - Nie znam Cię niestety na tyle, aby powierzyć Ci to stanowisko. Twoje niezdecydowanie, niepewność, którą pokazujesz niestety nie pozwala na awans. - powiedział, jakby bez ogródek, jednak nie chciał jej całkowicie załamać. - Nie chodzi, że na stanowisko to się nie nadajesz, jednak chciałbym, żebyś mi to udowodniła, żmudną pracą, doskonałym wręcz wypełnianiem swych obowiązków i zaangażowaniem. - dodał z uśmiechem, co prawda delikatnym, jednak na tyle miłym, aby wadera mogła sądzić, że o stanowisko starać się może.
DOPISEK OD ADMINISTRATORA: Niezmiernie się cieszę, że ktoś zdecydował się na swój sposób "aplikować" o wyższe stanowisko, jednak chciałabym, żebyś zrozumiała mnie. Nie przyznałam Ci stanowiska, nie dlatego, że mam taki kaprys, a dlatego, że objęcie stanowiska, jednego z głównych, wymaga zaangażowania. Cudownie by było, gdyby opowiadanie o próbie awansu było o wiele dłuższe, rozbudowane, przede wszystkim w myśli wadery, które kłębią się w jej umyśle i na tyle pewnie przedstawione Alphie, aby ten nie miał żadnych wątpliwości, co do powierzenia Maemuki tego stanowiska. Życzę powodzenia przy pisaniu i jeżeli nie zraziły Cię moje uwagi, to czekam na kolejne opowiadanie. c: *przepraszam, jeżeli pomyliłam płci - ostatnio mi się to zdarza*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz