- Witaj Gustave. - pojawiłam się w wejściu i skłoniłam na znak szacunku. Na wszelki wypadek zamachałam jeszcze ogonem. Wilk zauważył mnie jakby dopiero po chwili.
- O, Maemuki, cześć. Co cię tu sprowadza? - basior wstał i podszedł do mnie. Zamachał ogonem, to chyba dobry znak.
- Wystarczy Mae. -uśmiechnęłam się.
- Tak, tak. Cały czas zapominam. No, ale dlaczego przyszłaś? - i własnie w tym momencie nie byłam w stanie wydusić słowa. - No, słucham. Nie bój się, nie gryzę. - uśmiechnął się i usiadł obok.
- Eh.... Bo widzisz, Gustave. Wiem, że jestem tu krótko i może jeszcze nikogo nie sądziłam, chociaż to może dobrze, bo wspaniale świadczy o Calme Loup, zero problemów i w ogóle, ale stanowisko głównego sędzi jest puste, a przydałby się tam wilk ,który ma czyste serce, jest sprawiedliwy, empatyczny i miłosierny...
- Czekaj. Jeśli dobrze zrozumiałem, chcesz żebym obsadził na tym stanowisku ciebie?
- Nie! Znaczy się, nie wiem... Mówię tylko, że dobrze by było mieć sędzię głównego i... Do diabła, tak! - spuściłam wzrok i zawstydziłam się lekko.
- Hm...
- Od razu mówię, że jestem gotowa przejść wszelakie testy i zrobić tysiącpięćsetstodziewięćset rzeczy, żeby objąć to stanowisko. Sprawdź mnie, jeśli chcesz, a zobaczysz, że się do tego nadaję. - podniosłam łeb i uśmiechnęłam się lekko. Pewność siebie na powrót we mnie wstąpiła.
<Gustave?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz