Szła w takim oto zamyśleniu, co jakiś czas sprawdzając jedynie gdzie się znajduje. Do dziś nie znalazła dla siebie stałego lokum, więc zwykle sypiała gdzie popadnie. Czasem były to drzewa, czasem jakieś skalne półki w bardziej górzystych partiach terenów albo niezbyt głębokie jaskinie. Czasem zdarzało jej się zasnąć nawet na łące, bez zbytniego zainteresowania jak bardzo bezpieczna jest okolica. Dziś wybór padł na Zakątek Ciszy.
Znalazłszy swoje dwa metry kwadratowe z dala od brzegu i wszelkich hałasów, zwinęła się w kłębek po czym odpłynęła do krainy Morfeusza. Nie wiadomo co jej się śniło, lecz w każdym bądź razie był to sen bardzo przyjemny i spokojny, o czym świadczył pysk ułożony w delikatnym uśmiechu.
Zbudził ją, jak mogła się spodziewać, gwar rozmów i zabaw. Skryta w cieniu była wręcz niewidoczna, więc mogła z dogodnego położenia obserwować wszystko co działo się dookoła niej. Nie było to mimo wszystko nader ciekawe zajęcie, to też po godzinie czy półtorej ostrożnie wybyła boczną ścieżką.
Jej myśli od dłuższego czasu przyćmiewało jedno pytanie “Czy powinna dziękować Nathanowi?”. Z jednej strony wydawało się to wręcz powinnością, z drugiej jednak zastanawiała się czy to nie podstęp. Zwykle nie doszukiwała się w tak, prawdę mówiąc, heroicznych czynach drugiego dna, aczkolwiek przez ostatnie tygodnie wplatało się to coraz częściej w jej codzienność.
Zdecydowała - pójdzie podziękować basiorowi za ratunek. Pytanie tylko, gdzie ma zacząć jego poszukiwania. Na logikę uznałaby, że spał w swojej jaskini, lecz tutaj problem tkwił w fakcie, iż nie znała jej położenia.
~*~
Dawno nie bawiła się w tropienie, więc zdążyła już zapomnieć jak wielką radość i satysfakcję daje odkrywanie kolejnych śladów. Tych, które mógł zostawić wilk, zaczęła szukać nad rzeką. Po odnalezieniu pierwszych odcisków łap i pazurów potem szło już gładko oraz bez większych komplikacji.Z głową i nosem przy ziemi niezbyt miała możliwość wertować drogę przed nią. Zdawała się na swój słuch. Niektórzy potrafią jednak zachować się na tyle cicho, by nie zostać wychwyconym przez pseudo radary wadery, to też minąwszy wielką kałużę pozostałą po deszczach, wpadła na niezidentyfikowaną jeszcze istotę.
- O, Nathan, szukałam cię - Yaenn zaczęła promiennie, czyszcząc futro z drobinek piachu pozostałych po upadku.
<Nathan?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz