- Stwierdziłbym wtedy, że to nie jest naturalne, w związku z czym jest pełen chaosu, przez co, skoro ja też jestem go pełen nic mi nie zrobi. A dlaczego pytasz, słodziutka? - wadera nie odpowiedziała, tylko głośno przełknęła ślinę i wskazała łapą za moje plecy. Odwróciłem głowę i zdążyłem uskoczyć w ostatnim momencie, zanim stwór rozłupał mi głowę.
- Uciekaj, głupia! - krzyknąłem i wzleciałem w powietrze.
- Mówiłeś, że nic ci nie zrobi! - krzyknęła zrozpaczona i rzuciła się do ucieczki. Niedźwiedź nie pobiegł jednak za nią, tylko został przy mnie, ciskając kulami energii. uchylałem się raz po raz, aż brakowało mi tchu. Jedna z nich trafiła w lotki mojego lewego skrzydła, które zmieniły się w popiół. Spadłem więc na ziemię, tuż pod stopy wielkiego niedźwiedzia.
- To nie jest zły niedźwiedź! tobie nic nie zrobi! po prostu strzeże tej łąki i lasu przed chaosem, którym jestem przepełniony. Nic na to nie poradzisz, słodziutka. Musi zginąć albo on albo ja!- odturlałem się na bok, w chwili gdy stwór chciał grzmotnąć mnie łapą i przybrałem postać czarnego smoka o trzech głowach.
Nie czekając na ruch niedźwiadka zalałem go naraz trzema strumieniami: wody, ognia i prądu. Ciekawe połączenie, w każdym bądź razie zwęglone truchło opadło na ziemię, a kiedy wróciłem do wilczej, również opadłem na ziemię, tyle że z wyczerpania, bo chaos lubi wysysać ze mnie energię.
- Widzisz słodziutka, i po sprawie. - mruknąłem i osunąłem się w krainę snów.
<Chaos?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz