sobota, 3 stycznia 2015

Od Shōgaina (Maemuki) C.D Raven

Zdziwiony popatrzyłem na wilczyce unosząc jedną brew.
- Dlaczego ryjesz pyskiem po ziemi? - spytałem bez cienia emocji.
- Przewróciłam się po prostu. - wadera prychnęła z oburzeniem i otrzepała się z kurzu.
- Nie przejmuj się nim - mruknęła Mae szturchając mnie w bok - on już taki jest. Jak się nazywasz? - kolorowa wadera natychmiast mile się uśmiechnęła. Zdziwiło mnie, jaki miała na mnie wpływ. Poznałem ją przed chwilą, a wydawało mi się, że znamy się od dawna. Czułem jak jej towarzystwo wnosiło coś do mojego serca, coś przeciwnego chaosowi, przez co być może potrafiła mnie opanować. Na jej uwagę o moim sposobie bycia prychnąłem tylko i popatrzyłem na górkę, z której przed chwilą zjechał nieznany nam wilk.
- Raven. Jesteście z Calme Loup? Nie widziałam was wcześniej. - spytała i spojrzała na Maemuki. Jakby celowo unikała mnie wzrokiem, też coś!
- Ja nie. Gdybym należał, raczej byś mnie poznała. Poza tym... - szykowałem się do rzucenia jakiegoś obraźliwego zdania, ale wtedy Mae po prostu zamknęła mi usta lianą, która nagle wyrosła z ziemi. Była tak silna, że nie mogłem nawet przełknąć śliny.
- Nie denerwuj mnie Shog, bo zaraz ci coś zrobię! -zgromiła mnie wzrokiem, a ja przyjąłem jej bitwę na spojrzenia. Chwilę wytrzymała, po czym, niby niewinnie, popatrzyła na Raven. - Ja owszem. Ty też, prawda? Widziałam cię już wcześniej, ale nie miałyśmy okazji się poznać. - uśmiechnęła się ponownie do Raven i liana puściła mój pysk. Byłem dość zdenerwowany i trawa wokół naszych stóp powoli przepełniała się chaosem. Fioletowa wilczyca odskoczyła z krzykiem, gdy zmutowane źdźbło dźgnęło ją w łapę. Mae jednak natychmiast uspokoiła niekontrolowany wypływ chaosu.
- Mam wrażenie, że się w jakiś sposób uzupełniamy, Shog. - mruknęła zamyślona, po czym nagle otrzeźwiała i powiedziała głosem przepełnionym pozytywną energią:
- Jestem sędzią, a ty? Zresztą porozmawiamy po drodze. Trzeba zaprowadzić tego wilka do watahy.
- Wolałbym polecieć... - mruknąłem niezadowolony.



<Raven?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz